Cieszysz się i płaczesz.

Cieszysz się i płaczesz.

By admin on 7 marca, 2020 in Macierzyństwo

Moje ostatnio dodane zdjęcie z USG i multum waszych wiadomości skłoniły mnie do pewnych refleksji. Zauważyłam, że nie mnie jedną wzruszył moment pierwszego badania, nie ja jedna stresuję się każdą kolejną wizytą u lekarza. A jeśli jest nas więcej, to warto byśmy dzieliły się swoimi uczuciami, lękami, zachowaniami. Być może pomożemy tym postem jakiejś przyszłej mamie?

Dowiadujesz się, że nosisz w sobie nowe życie. Twoja reakcja jest różna, cieszysz się, płaczesz, płaczesz i cieszysz się. Płaczesz, bo właśnie od tego momentu zmienia się twoje życie. Cieszysz się, bo tak bardzo o tym marzyłaś! Ale… płaczesz, bo nie jesteś pewna, czy byłaś gotowa, czy to odpowiedni czas (pocieszę Cię – stwierdzenie, że nigdy nie ma odpowiedniego czasu, jest w temacie ciąży jak najbardziej trafne). Cieszysz się, bo od teraz z partnerem będziecie tworzyć pełną rodzinę lub płaczesz, bo nie wiesz czy podołacie wyzwaniu. Być może wcale nie mieliście wspólnych planów na życie. Być może wasz związek nie ma przyszłości i masz tego pełną świadomość. Dlaczego poruszam również ten temat? Ponieważ pomimo tego, że mi czy większości z was się udało i trafiłyśmy na wspaniałych mężczyzn, są tu kobiety, które zdecydowały się na samotne wychowywanie dziecka. Zmusiło je do tego życie, chęć zapewnienia dziecku bezpieczeństwa lub po prostu ich partner ‚to nie był ten jedyny’. Dla dobra dziecka czasami lepiej podjąć taką decyzję, nie zapominając przy tym, że dziecko to nie karta przetargowa. A najczęściej niestety nią właśnie jest. Bądź więc kobietą, która ma swoją godność i nie mieszaj dziecka do spraw między tobą i partnerem. Podsumowując! Niezależnie od tego, na którym zakręcie swojego życia właśnie jesteśmy – prawdopodobnie w chwili odkrycia ciąży każda z nas boi się tak samo!

Przerażenie, zaskoczenie, podniecenie (zwał, jak zwał) każe Ci zrobić drugi test, dla bezpieczeństwa jeszcze trzeci, a może i nawet czwarty. Bo co, jeśli te wcześniejsze to jakiś mało udany żart? Kolejnym krokiem jest wizyta u ginekologa. Jesteś tak bardzo ciekawa maleństwa, które znajduje się w twoim brzuchu. Niestety, w zależności od tego, w którym tygodniu ciąży jesteś, możesz zobaczyć coś, ale możesz też nie zobaczyć zupełnie nic… lekarz odeśle cię na badanie krwi, według którego stwierdzi, czy i w jakim tempie rozwija się płód. Przychodzisz do domu zawiedziona, bo nie tak to sobie wyobrażałaś. Przecież wszyscy dookoła opowiadali swój pierwszy raz z USG i ten cudowny moment ujrzenia maleństwa.

Kilka tygodni później idziesz na pierwsze najważniejsze badanie prenatalne. Trzęsiesz się jak galareta, boisz się, że znowu nic nie zobaczysz. Nie tym razem! Po przyłożeniu aparatury do twojego ciała, przed oczami pojawia ci się zarys dziecka. Twojego dziecka. Nawet jeśli jesteś najtwardszym zawodnikiem, z oczu lecą ci łzy. Morze łez. Nie możesz nacieszyć się tym widokiem, masz ochotę dotknąć to maleństwo. Wsłuchujesz się w to, co mówi lekarz. Starasz się zrozumieć różne, dziwne, nieznane ci dotąd pojęcia. Z ust wydobywa się tylko jedno pytanie – czy wszystko jest ok? I nigdy wcześniej nie cieszyłaś się tak bardzo ze słowa ‚TAK’. Warto wspomnieć, że niektóre kobiety nie mają tyle szczęścia co ty. Losy ich dziecka toczą się dalej, całkiem inaczej niż twoje. Każda z tych kobiet zasługuje na wsparcie, pamiętaj o tym.

Teraz z czystym sumieniem informujesz rodzinę. Chwalisz się pierwszym zdjęciem z USG. Dzielisz swoje szczęście z najbliższymi. Gapisz się w to zdjęcie i myślisz… myślisz do kogo będzie podobne, czy będzie miało twoje oczy, czy będzie uparte jak ojciec, a może nadzwyczaj inteligentne (oczywiście, że po TOBIE :)). Włącza się w tobie stuprocentowa świadomość, że zostaniesz matką. Każdą decyzję podejmujesz z myślą o dziecku. Zaczynając od jedzenia, poprzez wysiłek fizyczny, kończąc na smarowaniu się odpowiednim kremem. Pojawia się wiele ciotek ‚dobra rada’, pojawia się wiele mitów, zabobonów. Nie daj się zwariować! (Piszę to z pełną świadomością). Ciąża nie jest chorobą. Pomimo lęku, który ogarnia cię przy podejmowaniu każdej najmniejszej decyzji, powtarzam raz jeszcze – nie daj się zwariować. Zaglądasz na rożnego rodzaju fora internetowe. Wróć! Tam nie znajdziesz nic dobrego. Według urzędujących tam Mam, twoje dziecko źle reaguje na paznokcie hybrydowe, a od kilku promieni słońca gotują się wody płodowe. Jeszcze raz. Zaglądasz na różnego rodzaju profile inspirujące, pełne wiedzy. Stawiasz na Mamę GinekologEdytę Litwiniuk czy też Annę Lewandowską. Każdego dnia jesteś bardziej świadoma tego co można, a co lepiej zostawić na czas po ciąży. Każdego dnia uczysz się na nowo samej siebie. Wiesz po czym czujesz się dobrze, a co zupełnie nie służy tobie i dziecku. Idziesz za głosem serca. Każdego dnia zaglądasz w lustro, wyczekujesz zaokrąglonego brzuszka. Cieszysz się jak dziecko, gdy w końcu coś dostrzegasz! Robisz sobie zdjęcia, by mieć pamiątkę, chwalisz się okrągłościami pod obcisłymi ubraniami. Zalewasz się łzami, gdy poczujesz pierwsze ruchy, biegasz za partnerem by dotknął ‘o teraz!’. Najczęściej jednak dzidziuś ruchami chce podzielić się tylko z tobą. Nie spieszy mu się, by ktoś inny również poczuł jego obecność. Ciesz się, ciesz, za kilka tygodni ten mały szkrab coraz bardziej będzie ograniczał ci ruchy. Nie przejmuj się, ma to swój urok! 🙂

Zbliża się kolejne badanie, kolejna możliwość ujrzenia dzidziusia, a ty myślisz, że tylko ty jedna boisz się tak, jak za pierwszym razem? Wyprowadzę cię z błędu. Każda z nas stresuje się tak samo, każda z nas marzy o tym, by znowu usłyszeć, że wszystko jest w porządku. Ponownie ekscytujesz się tym, co zobaczysz na ekraniku monitora, a tym razem widzisz wszystko lepiej, dokładniej. Na tyle dokładnie, że jesteś prawie pewna, że oczy i nosek ma jednak twoje! 😉

I kto by pomyślał, że jeden test i jedno małe zdjęcie może wywołać tyle emocji, prawda?

Wasza M. 😉

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o