Uroda

Usta, usteczka.

Kwiecień 13, 2017

Cześć kochani! Dziś mam dla Was coś ciekawego. Bardzo często, gdy robię jakiś zabieg upiększający zadajecie setki pytań na temat jego przebiegu, efektów ubocznych (o ile takie występują) czy też bólu. Wychodząc Wam naprzeciw otwieram serię filmików przedstawiającą od A do Z zabiegi Mam nadzieję, że spodoba Wam się ten pomysł.

Dziś dowiecie się jak przebiegło permanentne konturowanie wraz z delikatnym cieniowaniem moich ust. Na zabieg zdecydowałam się, ponieważ zanika mi pigment, no i jest to najnormalniej w świecie wygodne. Wstajesz rano i dobrze wyglądasz. Zabieg odbył się w Gdańsku w Fabryce Piękna. Odwiedzam ten salon kolejny raz, ponieważ jestem bardzo zadowolona z ich usług. Pomimo tego, że z Wrocławia nie mam zbyt blisko uważam, że warto pokonać tyle kilometrów by dobrze wyglądać.

Pierwszym etapem jest mocne znieczulenie ust. Kilkukrotnie zostaje nałożona specjalna maść. Stres zawsze jest, że będzie bolało, że nam się nie spodoba, że dobierzemy zły kolor. Zawsze więc lepiej jest wybrać jaśniejszy kolor, wtedy można zmienić na ciemniejszy. Gorzej jest w drugą stronę. Pani Bożenka w Fabryce Piękna bawi się kolorami, dzięki czemu znajdziecie u niej oryginalne kompozycje. Gdy mamy wybrany kolor i że pozwolę sobie tak to nazwać: nie czujemy ust, pora na wygodne usadowienie się na łóżku zabiegowym i do dzieła!

Rysujemy próbny kontur mazakiem. Ja wybrałam opcję na zewnątrz ust, by optycznie je powiększyć. Poprosiłam również o ładne uwydatnienie tzw. dziubka – bardzo zależało mi na kształcie serduszka.

Kiedyś nie lubiłam igieł, teraz jestem już do nich przyzwyczajona, ale strach przed pierwszym ukłuciem jest zawsze. Startujemy i… nic nie boli. Bałam się nawet, że zasnę. Samo konturowanie nie boli. Pani Bożenka w czasie zabiegu daje dodatkowe znieczulenie w razie czego więc nie ma się czego obawiać, że nagle zacznie boleć. Cieniowanie nie jest już jednak takie bezbolesne. To dlatego, że igła wbija się bezpośrednio w usta, a wiadomo, są one bardzo delikatne. Tu znieczulenia potrzeba zdecydowanie więcej, aczkolwiek ból jest do wytrzymania. By być piękną czasami trzeba swoje wycierpieć. 😉

Ostatnim etapem jest laser, dzięki któremu rana szybciej się goi. Cały zabieg trwa około półtora godziny. Usta są bardzo spuchnięte, przez kilka następnych dni warto pamiętać o tym, by pić napoje ze słomką. Wtedy jest mniejsze prawdopodobieństwo, że nie będziemy mieli opryszczki, gdyż jak wiadomo usta po zabiegu są mniej odporne.

Usta goją się około tygodnia, smaruję je Bepanthenen, a strupków nie zrywam. Za trzy tygodnie idę na obowiązkową poprawkę. Z racji tego, że jak dla mnie kolor jest jednak za delikatny, podczas poprawki wybiorę nieco ciemniejszy kolor.

Co myślicie o tego typu zabiegach? Może ktoś z Was już jest po? A może są takie osoby, które dopiero planują? Mam nadzieję, że dzięki temu filmikowi i sprawozdaniu odpowiedziałam na wiele Waszych pytań.

Buziaki 🙂

You Might Also Like

Brak komentarzy

Napisz komentarz

*