Kontrowersyjnie, Moim zdaniem

Ten post będzie reklamą!

Luty 27, 2018

Tak, wszystko się zgadza. I wcale nie pomyliłam się pisząc tytuł. A Ty poświęć mi proszę swoje 2 minuty, ponieważ dokładnie tyle zajmie Ci przeczytanie tego posta, a być może akurat Tobie uda mi się pomóc!

 

Czy nie warto raz na jakiś czas usiąść, gdy dookoła nas wszyscy biegną? Czy nie warto zastanowić się nad swoim trybem życia? Zazwyczaj swój stan zdrowia odkładamy na koniec, później przekładamy go jeszcze dalej, i tak w kółko. Bo praca, bo szkoła, bo obowiązki. Gdy coś nam dolega – jemy tabletkę, dwie, dziesięć. Przecież przestaje boleć. No tak, ale to, że przestało wcale nie oznacza, że problem zniknął. Jest wręcz przeciwnie, sprawa tylko się pogarsza. Ale tego również nie zauważamy, bo biegniemy dalej.

 

A co powiesz na to, by w przerwie od pracy czy szkoły, gdy wracasz autobusem do domu i masz chwilkę by pobuszować w internecie (nie oszukujmy się – na to zawsze znajdujesz czas), nie wchodzić na portale plotkarskie, nie zazdrościć czym chwali się Zośka na Facebooku, nie robić testów jakiej płci będzie Twoje dziecko lub jak wyglądałbyś jako płeć przeciwna – tylko zrobić coś dla siebie i… zbadać się.

 

Taaak, wiem. Na samą myśl o badaniach wyobrażamy sobie tłumy w przychodniach, tabuny starszych pań, od lat zresztą tych samych i w tej samej kolejce; niemiłe recepcjonistki, itd., itd. Znam to. Chyba każdy to zna. Ale ja mam dla Was inną propozycję. Jakiś czas temu powstał pierwszy sklep internetowy, za pośrednictwem którego możemy wykupić konsultację z wybranym specjalistą i rożnego rodzaju usługi medyczne. Wystarczy, że wejdziesz na stronę www.badamysie.pl, wybierzesz sobie pakiet badań, który Cię interesuje i GOTOWE! Nie martw się, firma działa na terenie całej Polski, ceny są przystępne, a jeśli zdecydujesz się na badania do końca marca, dostaniesz ode mnie dodatkowo 12% rabatu na hasło : magda.pyznar .

 

Zakres badań jest naprawdę ogromny: od pakietów dla kobiet, z podziałem na te, które są już w ciąży, jak i te, które dopiero ją planują, poprzez pakiety dla dzieci, mężczyzn, sportowców, sercowców, osób z problemem tarczycy i wiele, wiele innych.

 

Potraktujesz ten wpis jak chcesz. Możesz o nim zapomnieć, możesz napisać, że jestem chodzącą reklamą, możesz również zastanowić się kiedy Ty ostatnio zrobiłeś sobie prezent. Nie w postaci ubrania, nowego telefonu. Prezent w postaci zdrowia. 😉

 

Wasza M. 😉

Kontrowersyjnie, Moim zdaniem

Zdruzgotany hejter!

Luty 21, 2018

Dziś będzie o obrazku i o zdaniu. Nie, nie martwcie się, rysować nie będę. Zostawię to prawdziwym artystom. Będę tylko pisać zdania, bo to wychodzi mi całkiem nieźle. Napiszę więc o obrazku, który w dzisiejszych czasach jest numerem jeden i o wymianie zdań, której albo nie ma, albo spadła gdzieś daleko w otchłań i w dodatku jest na niskim poziomie… a przynajmniej w większości przypadków.

 

Do rzeczy. Otwierasz Instagram, przewijasz, klikasz dwa razy, przewijasz, łaaaał, klikasz dwa razy, przewijasz, nie, tu nie klikasz, ch*jowe zdjęcie, i tak dalej, i tak dalej. Zwróciłeś uwagę na coś? Czy zwróciłeś uwagę na to, że nie zwróciłeś uwagi na nic? Nie przeczytałeś ani jednego zdania umieszczonego pod zdjęciem. Nie zwróciłeś nawet uwagi na to, czy ktoś ma Ci coś do przekazania. Jesteś tak przesiąknięty telewizją, telefonami, komputerami i internetem, że już zapomniałeś jaką one właściwie pełnią funkcję. Na początku człowiek był tego tak ciekaw, że wyszukiwał ciekawostek ze świata, czytał lub słuchał ważnych wiadomości, douczał się. Dziś jesteśmy tak rozpieszczeni przez dobra, które nas otaczają, że poświęcając chwilę komuś lub czemuś w rzeczywistości nie poświęcamy jej w ogóle! Ok, nie wrzucam wszystkich do jednego wora. W żadnym wypadku. Wyróżniam nawet takie swoje cztery podgrupy.

 

Jeśli jesteś typowym hejterem czasami kogoś obrazisz w komentarzu, czasami napiszesz coś miłego. To zależy od dnia, Twojego humoru, oczywiście, i skaz na Twojej duszy. 😁 Czasami post jest o motoryzacji, Ty skomentujesz dziury w twarzy, innym razem autor prosi o radę dotyczącą zmiany koloru włosów, Ty piszesz, że ma brzydki sweter. Chcąc zrobić z kogoś debila – robisz go z siebie. Działasz jak maszyna. Tylko taka mało inteligentna. Tej grupy nie lubię najbardziej.

 

Jeśli jesteś gapą, ale taką miłą gapą to z miłą chęcią wyjaśniam, że bluzka jest od firmy X, pomimo tego, że pod zdjęciem widnieje napis: BLUZECZKA OD FIRMY X 😍. Gorzej, gdy w komentarzach muszę napisać to jeszcze z 10 razy…  Ale! Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło –  jest to jakiś rodzaj wymiany zdań. Dzięki Bogu! Coś się dzieje! Ta grupa na pewno przemawia do mnie bardziej niż poprzednia.

 

Minki, miłe słówka, buziaczki i całuski! Ciężko odróżnić kto jest naprawdę miły, a kto chce po prostu nabić sobie trochę followersów na swoim koncie, dodając komentarz u mnie. Dla mnie żaden problem! Życzę Wam tylu followersów ilu mam ja, a nawet i jeszcze więcej! Jeśli w ten sposób mogę pomóc komuś spełnić marzenia to WHY NOT? Ja również w takim razie przesyłam Wam moc buziaków!

 

I moi ulubieńcy! Grupa ludzi, którzy zdecydowanie coś ze szkoły wynieśli, a przynajmniej mam pewność, że język polski nie jest im obcy. No i chyba nie opuszczali lekcji, bo potrafią pisać, mówić, a nawet czytać. Spokojnie, nie mam nic do wagarowiczów, sama nie raz opuszczałam niektóre zajęcia. A wracając do tematu. Moje serce kąpie się w  miodzie, gdy Ja zadaję pytanie, a Oni mi na nie odpowiadają, wchodzą ze mną w konwersacje. Niejednokrotnie wyrażają swoje zdanie, z którym ja się nie zgadzam. Innym razem znowu oni nie zgadzają się ze mną. A jeszcze innym razem mamy to samo zdanie i musimy toczyć „wojnę” z podgrupą nr 1!

 

Jak zwał, tak zwał. Jesteśmy ludźmi, zostaliśmy obdarzeni CHARAKTEREM i ten charakter musimy pokazywać. Jedni mają lepszy, drugi bardziej podły. Jedni potrafią poprowadzić ciekawą walkę słowną, innym ich kompleksy nie pozwalają, by obyło się bez oszczerstw.

 

A teraz zrób sobie mały rachunek sumienia. Tylko bądź ze sobą szczery! Do jakiej grupy TY przynależysz? Jesteś kimś w rodzaju wiecznie zdruzgotanego hejtera, smutnego, rozczarowanego swoim życiem? Czy raczej często się uśmiechasz, jesteś ciekaw świata, lubisz przeglądać ciekawe blogi, portale społecznościowe i chętnie wchodzisz w ciekawe konwersacje z ich autorem?

 

Wasza M. 😉

Kontrowersyjnie, Moim zdaniem, Uroda

Moje kilogramy!

Styczeń 16, 2018

Jak wszyscy dobrze wiecie swojego czasu przybyło mi trochę (dużo) kilogramów. Co mi tam. Mogło trafić na każdego – trafiło na mnie. Wzięłam to na swoje barki. Szłam z tymi kilogramami na barkach dość długo, bo ze dwa lata! Przez ten czas uodporniłam się na opinię publiczną jeszcze bardziej. Bo co komu do tego, jak wielką mam dupę?!

 

Przeglądając fotki sprzed kilku lat stwierdziłam, że czas te kilogramy z siebie… zwalić. Albo zrzucić – jak kto woli. Na zdjęciach z 2012 roku widziałam młodą, uśmiechniętą, zgrabną, wysportowaną dziewczynę. A w lustrze? W lustrze nie. Zero wcięć, falujące ciało, no dobra – i fajne, spore cycki. Jedyny plus. Nawet nie chciałam zestawiać ze sobą zdjęcia sprzed kilku lat z aktualnym. Bez tego porównania wiedziałam, że to jest właśnie ten czas. Czas by schudnąć! Kiedyś modliłam się przy ważeniu by przytyć, a do niedawna przed wejściem na wagę musiałam się kilka razy przeżegnać.

 

 

Od czegoś trzeba zacząć! Podejmowałam kilka prób, które zazwyczaj kończyły się falstartem. Dobre i to. W końcu jednak stało się! O dziwo przekonał mnie… basen. Zawsze zapierałam się rękami i nogami przed pływaniem. Potrafiłam, ale nie lubiłam. Właściwie to obstawiałam, że pewnie się utopię. Teraz przeklinam wszystkie te lata, w których tak negowałam ten sport. Pływanie na plecach zaskoczyło nie tylko pozytywnie moje kilogramy. Zaskoczony był również mój krzywy kręgosłup. Jakby mógł to pewnie by mi podziękował za tę rehabilitację. Łączę więc przyjemne z pożytecznym i pożyteczne z przyjemnym. I co najważniejsze – zdecydowanie lepiej czuję się przez resztę dnia, gdy zaczynam go od pływania. Chooociaż. Wróć. Pierwsze trzy dni zaraz po powrocie z basenu zasypiałam wszędzie, gdzie usiadłam. Ale teraz nie wyobrażam sobie poranka bez tego treningu.

 

Jak wspomagam dietę? Przede wszystkim staram się sobie nie odmawiać zbyt wielu rzeczy. Lubię jeść i nie będę sobie tego odmawiać tylko po to, by zrobić komuś przyjemność. Znawcą diet też nie jestem i rozpisywać Wam ich tu również nie będę. Totalnie się na tym nie znam. Mam jednak 3 produkty, które według mnie są warte uwagi. Takie moje TOP3.

 

Na początku odstawiłam pieczywo do zera. Teraz jem je tylko raz w ciągu dnia. Raz, a porządnie. Trafiłam na chleb białkowy, firmy FoodSpring, który jest bogaty w wysokiej jakości białko. Taaak wiem. Zwykła regułka. Ale działa! Dodatkowo piekę go sama. Może to drobnostka, ale dla kobiety nie ma chyba nic lepszego od momentu, gdy przyrządzi coś w kuchni i smakuje to wszystkim dookoła.

 

 

Podróże małe i duże? Tu FoodSpring zdecydowanie sobie u mnie przyplusowali! Gotowe owsianki na wynos. Czy życie może być lepsze, gdy jesteś ciągle w trasie, a jedyne co jest na dworcu do zaoferowania to kebab lub któraś ze znanych sieciówek? Okazuje się, że może być lepsze, gdy masz przy sobie Protein Porridge. Smaków do wyboru jest kilka, ale moim zdaniem czekolada bije wszystkie na głowę!

 

I tak. Jem hamburgery. Po prostu je uwielbiam! Okazuje się nawet, że w przypływie głodu nieważne czy to hamburger z budki, który ocieka tłuszczem czy z mojej kuchni ze starannie dobranych składników. A chyba nie muszę pisać, który jest zdrowszy… Mięsko smażę na oleju kokosowym (możecie go dostać klikając TU), który jest tłoczony na zimno i bogaty w MCT. Upewnijcie się jednak, czy lubicie smak kokosu, ponieważ w potrawach smażonych na nim czuć delikatny aromat kokosu. Ja osobiście jestem na TAK!

 

Kto by pomyślał, że tyle szumu mogą zdziałać zdjęcia z przeszłości! A Wy? Wracacie do takich zdjęć? Macie swoje sposoby na niechciane kilogramy? Dajcie znać jakie!

 

Wasza M. 😉