Warning: Use of undefined constant REQUEST_URI - assumed 'REQUEST_URI' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/cc2016/domains/imagdanation.pl/public_html/wp-content/themes/hemlock/functions.php on line 73
Przeciętny facet robi to dłużej. – iMAGDAnation.pl

Moim zdaniem

Przeciętny facet robi to dłużej.

Lipiec 19, 2019

Skąd czerpać motywację? Jak zmotywować się do działania? Co zmotywowało cię do przejścia na dietę, do treningów, do zmian? – to chyba najczęściej zadawane przez was pytania. Szczerze mówiąc, chciałabym znać idealny przepis na motywację. Przy okazji, gdyby ktoś w gratisie dorzucił przepis na sukces, milion na koncie… czemu nie? Biorę w ciemno! Mało tego, gdybym już miała ten przepis w swoim posiadaniu, znając moje dobre, czy też naiwne serce (zwał, jak zwał), bardzo chętnie podzieliłabym się nim z wami. Być może teraz was zaskoczę, być może teraz tysiące coachów, od których namiętnie kupujecie e-booki motywacyjne, straci w waszych oczach, ale niestety nie ma jasnego, zrozumiałego, idealnego dla wszystkich sposobu na motywację.

W Internecie możecie znaleźć masę poradników, zarówno płatnych (uwierzcie, zarabiają na tym zajebistą kasę!), jak i bezpłatnych, w których przeróżne osoby rozpisują się w temacie swoich motywacyjnych odkryć. Jedne z moich ulubionych to: ‚Po prostu to zrób!’ i ‚Do dzieła, walcz!’. No muszę wam powiedzieć, że nic mnie w życiu tak nie zmotywowało jak te słowa. W jednym momencie wstałam, w drugim zrobiłam ‚to’, w trzecim kąpałam się w wannie pełnej gotówki… Nigdy nie wyjdę z podziwu, ile można ludziom mydlić oczy takimi tekstami. Najlepszą motywacją powinno być dla was wasze zdrowie, wasza przyszłość, wasze dzieci, rodziny, wszystko, co wasze. Reszta to tylko dodatek. Sama napisałam kiedyś na moim blogu artykuł o trzech trikach motywacyjnych. Do dziś je podtrzymuję: znajdź sobie sprzymierzeńca, rzucaj sobie wyzwania, notuj swoje osiągnięcia. Te trzy triki łączy jedno. TY.

Dobra, to jak to jest z tą motywacją. ‚Przecież świat jest taki zły, nie mam chęci, by wstać, a co dopiero zrobić trening, a ona lepiej zarabia, a ja pracuję 36 godzin w ciągu dnia, ten szpinak jest taki niedobry, papryka jeszcze gorsza, ostatni miesiąc się głodziłam, bo wyczytałam, że tak można, wczoraj okazało się, że jednak nie można, no i przecież znowu przytyłam 5 kilo i w ogóle wszystko jest do dupy.’ Ciężko mi na ten moment powiedzieć ile takich wiadomości dostaję każdego dnia. Gdybyście byli dziećmi dałabym wam po klapsie za marudzenie (o ja niedobra, klaps to zbrodnia!) i wysłała do kąta. Ale, że jesteście dorośli zazwyczaj informuję was ile właśnie straciliście czasu na napisanie tych bzdur. W tym czasie można by zrobić 50 pajacyków albo 30 przysiadów, 20 pompek lub 10 długości basenu. Długo by wymieniać. Zacznij więc od tego, że za każdym razem kiedy tak siedzisz, marudzisz, zazdrościsz komuś, że ma lepiej, scrollujesz Instagrama w poszukiwaniu motywacji, zrobisz 50 pajacyków. Pewne jest to, że za długo nie pomarudzisz, bo najzwyczajniej w świecie, przy wykonywaniu tylu skoków, ugryziesz się w język. I prawidłowo.

Za każdym razem, gdy masz ochotę na paczkę żelek, tłustego burgera niewiadomego pochodzenia, czy innego rodzaju używkę (tak, to też uzależnienie!), masz dwa sposoby jak to rozwiązać. Zajrzyj do Doktor Ania, która dość dosadnie i z ogromną wiedzą wybije ci z głowy jedzenie tych produktów ze względu na ich skład. I wyjście numer dwa – dużo bardziej drastyczne, ale zdecydowanie moje ulubione – wyobraź sobie jak twoja dupa ocieka tym tłuszczem i cukrem, który masz w planach zjeść. Widzisz to? Bo ja tak. Na samą myśl tego trzęsącego się tłuszczyku w nowo zakupionych legginsach robi się delikatny niesmak…

Mówią, że każda, nawet najmniejsza aktywność to już jakiś sukces. Trochę się z tym zgodzę, bo przecież zawsze lepsze coś niż nic. Ale! że jestem indywidualistką, to i trochę się nie zgodzę! Ostatnia fala napływających do mnie wiadomości pod tytułem ‚dziś ćwiczyłam 20 minut, wczoraj 15’ przyprawia mnie o dreszcze. Nie wiem do końca czy śmiać się, czy płakać. Rzucić telefonem, poddać się, zrezygnować z bycia dietetykiem, popełnić seppuku. Przecież przeciętny facet siedzi dłużej na kiblu niż niejedna z was poświęca czasu na trening. Ba, więcej czasu poświęcasz na rozmowę o pierdołach z przyjaciółką, na swój ulubiony serial, czy też na zmianę koloru paznokci. Zanim więc zaczniemy mówić o motywacji, może warto przegadać temat priorytetów. Nie znam jeszcze nikogo, kto od dłubania w nosie, podczas oglądania ‚Na wspólnej’ zrzucił chociaż kilogram. Za to mam wśród swoich podopiecznych kilka dziewczyn, które nie odpuszczają seriali, ale przy ich oglądaniu dzielnie walczą na rowerku stacjonarnym. I coś wam powiem… one chudną! Ta pełna godzina aktywności przy dobrej diecie działa cuda. Serio, serio.

Podsumowując. Motywację, inspirację możecie czerpać zewsząd. Od podglądania celebrytów w sieci, zerkania na seksowną sąsiadkę spod trójki, która wraca z porannego joggingu, po kuzyna, który kilka dni temu kupił najnowszy model Mercedesa. Jednak tej motywacji nikt nie przekaże wam magiczną różdżką. Do tego potrzebne jest nie obserwowanie, a działanie. Do tego potrzebne jest wyznaczenie priorytetów, planów. Najlepiej czarno na białym, mazakiem na ścianie (lub zwyczajnie – na kartce). Po cichu liczę na to, że chociaż połowa z was, po przeczytaniu tego posta, sięgnie po kartkę, długopis i zrobi rachunek sumienia… Jeśli nie masz czasu nawet na to, wątpię że kiedykolwiek poczujesz na własnej skórze co to właściwie jest ta tajemnicza i odległa MOTYWACJA.

Trzymam kciuki!

Wasza M. 🙂

You Might Also Like

Brak komentarzy

Napisz komentarz

*