Ciąża, Moim zdaniem

Cieszysz się i płaczesz.

Lipiec 6, 2019

Moje ostatnio dodane zdjęcie z USG i multum waszych wiadomości skłoniły mnie do pewnych refleksji. Zauważyłam, że nie mnie jedną wzruszył moment pierwszego badania, nie ja jedna stresuję się każdą kolejną wizytą u lekarza. A jeśli jest nas więcej, to warto byśmy dzieliły się swoimi uczuciami, lękami, zachowaniami. Być może pomożemy tym postem jakiejś przyszłej mamie?

Dowiadujesz się, że nosisz w sobie nowe życie. Twoja reakcja jest różna, cieszysz się, płaczesz, płaczesz i cieszysz się. Płaczesz, bo właśnie od tego momentu zmienia się twoje życie. Cieszysz się, bo tak bardzo o tym marzyłaś! Ale… płaczesz, bo nie jesteś pewna, czy byłaś gotowa, czy to odpowiedni czas (pocieszę Cię – stwierdzenie, że nigdy nie ma odpowiedniego czasu, jest w temacie ciąży jak najbardziej trafne). Cieszysz się, bo od teraz z partnerem będziecie tworzyć pełną rodzinę lub płaczesz, bo nie wiesz czy podołacie wyzwaniu. Być może wcale nie mieliście wspólnych planów na życie. Być może wasz związek nie ma przyszłości i masz tego pełną świadomość. Dlaczego poruszam również ten temat? Ponieważ pomimo tego, że mi czy większości z was się udało i trafiłyśmy na wspaniałych mężczyzn, są tu kobiety, które zdecydowały się na samotne wychowywanie dziecka. Zmusiło je do tego życie, chęć zapewnienia dziecku bezpieczeństwa lub po prostu ich partner ‚to nie był ten jedyny’. Dla dobra dziecka czasami lepiej podjąć taką decyzję, nie zapominając przy tym, że dziecko to nie karta przetargowa. A najczęściej niestety nią właśnie jest. Bądź więc kobietą, która ma swoją godność i nie mieszaj dziecka do spraw między tobą i partnerem. Podsumowując! Niezależnie od tego, na którym zakręcie swojego życia właśnie jesteśmy – prawdopodobnie w chwili odkrycia ciąży każda z nas boi się tak samo!

Przerażenie, zaskoczenie, podniecenie (zwał, jak zwał) każe Ci zrobić drugi test, dla bezpieczeństwa jeszcze trzeci, a może i nawet czwarty. Bo co, jeśli te wcześniejsze to jakiś mało udany żart? Kolejnym krokiem jest wizyta u ginekologa. Jesteś tak bardzo ciekawa maleństwa, które znajduje się w twoim brzuchu. Niestety, w zależności od tego, w którym tygodniu ciąży jesteś, możesz zobaczyć coś, ale możesz też nie zobaczyć zupełnie nic… lekarz odeśle cię na badanie krwi, według którego stwierdzi, czy i w jakim tempie rozwija się płód. Przychodzisz do domu zawiedziona, bo nie tak to sobie wyobrażałaś. Przecież wszyscy dookoła opowiadali swój pierwszy raz z USG i ten cudowny moment ujrzenia maleństwa.

Kilka tygodni później idziesz na pierwsze najważniejsze badanie prenatalne. Trzęsiesz się jak galareta, boisz się, że znowu nic nie zobaczysz. Nie tym razem! Po przyłożeniu aparatury do twojego ciała, przed oczami pojawia ci się zarys dziecka. Twojego dziecka. Nawet jeśli jesteś najtwardszym zawodnikiem, z oczu lecą ci łzy. Morze łez. Nie możesz nacieszyć się tym widokiem, masz ochotę dotknąć to maleństwo. Wsłuchujesz się w to, co mówi lekarz. Starasz się zrozumieć różne, dziwne, nieznane ci dotąd pojęcia. Z ust wydobywa się tylko jedno pytanie – czy wszystko jest ok? I nigdy wcześniej nie cieszyłaś się tak bardzo ze słowa ‚TAK’. Warto wspomnieć, że niektóre kobiety nie mają tyle szczęścia co ty. Losy ich dziecka toczą się dalej, całkiem inaczej niż twoje. Każda z tych kobiet zasługuje na wsparcie, pamiętaj o tym.

Teraz z czystym sumieniem informujesz rodzinę. Chwalisz się pierwszym zdjęciem z USG. Dzielisz swoje szczęście z najbliższymi. Gapisz się w to zdjęcie i myślisz… myślisz do kogo będzie podobne, czy będzie miało twoje oczy, czy będzie uparte jak ojciec, a może nadzwyczaj inteligentne (oczywiście, że po TOBIE :)). Włącza się w tobie stuprocentowa świadomość, że zostaniesz matką. Każdą decyzję podejmujesz z myślą o dziecku. Zaczynając od jedzenia, poprzez wysiłek fizyczny, kończąc na smarowaniu się odpowiednim kremem. Pojawia się wiele ciotek ‚dobra rada’, pojawia się wiele mitów, zabobonów. Nie daj się zwariować! (Piszę to z pełną świadomością). Ciąża nie jest chorobą. Pomimo lęku, który ogarnia cię przy podejmowaniu każdej najmniejszej decyzji, powtarzam raz jeszcze – nie daj się zwariować. Zaglądasz na rożnego rodzaju fora internetowe. Wróć! Tam nie znajdziesz nic dobrego. Według urzędujących tam Mam, twoje dziecko źle reaguje na paznokcie hybrydowe, a od kilku promieni słońca gotują się wody płodowe. Jeszcze raz. Zaglądasz na różnego rodzaju profile inspirujące, pełne wiedzy. Stawiasz na Mamę Ginekolog, Edytę Litwiniuk czy też Annę Lewandowską. Każdego dnia jesteś bardziej świadoma tego co można, a co lepiej zostawić na czas po ciąży. Każdego dnia uczysz się na nowo samej siebie. Wiesz po czym czujesz się dobrze, a co zupełnie nie służy tobie i dziecku. Idziesz za głosem serca. Każdego dnia zaglądasz w lustro, wyczekujesz zaokrąglonego brzuszka. Cieszysz się jak dziecko, gdy w końcu coś dostrzegasz! Robisz sobie zdjęcia, by mieć pamiątkę, chwalisz się okrągłościami pod obcisłymi ubraniami. Zalewasz się łzami, gdy poczujesz pierwsze ruchy, biegasz za partnerem by dotknął ‚o teraz!’. Najczęściej jednak dzidziuś ruchami chce podzielić się tylko z tobą. Nie spieszy mu się, by ktoś inny również poczuł jego obecność. Ciesz się, ciesz, za kilka tygodni ten mały szkrab coraz bardziej będzie ograniczał ci ruchy. Nie przejmuj się, ma to swój urok! 🙂

Zbliża się kolejne badanie, kolejna możliwość ujrzenia dzidziusia, a ty myślisz, że tylko ty jedna boisz się tak, jak za pierwszym razem? Wyprowadzę cię z błędu. Każda z nas stresuje się tak samo, każda z nas marzy o tym, by znowu usłyszeć, że wszystko jest w porządku. Ponownie ekscytujesz się tym, co zobaczysz na ekraniku monitora, a tym razem widzisz wszystko lepiej, dokładniej. Na tyle dokładnie, że jesteś prawie pewna, że oczy i nosek ma jednak twoje! 😉

I kto by pomyślał, że jeden test i jedno małe zdjęcie może wywołać tyle emocji, prawda?

Wasza M. 😉

You Might Also Like

5 komentarzy

  • Reply Olka Lipiec 6, 2019 at 7:16 pm

    Ciaza to niekończąca się huśtawka emocji. Kochasz to małe stworzonko, chociaż boisz się bo wiesz, że to mały człowiek, który będzie miał swój charakter i swoje potrzeby. Czy dasz radę? Czy nie nawalisz jako rodzic?
    Kolejno niekończące się zmiany w organizmie, dbasz o siebie, dbasz o dziecko. Jesteś aktywny fizycznie, zdrowo się odzywasz, dbasz o swoje cialo… Nagle w ostatnich dwóch miesiącach mega przyrost masy ciała chociaż stajesz na rzęsach, rozstępy, cellulit… Kurde jednak geny zadecydowały i wyglądasz dokładnie jak Twoja matka w ciąży… Hormony, które raz spychaja Cie na dno rozpaczy, a raz wynoszą ku niebiosa. No i ostatnie tygodnie – niech ten mały człowiek wylazi! Ja już chcę te małe stopki na zewnątrz! Kocham Cie mały lamaczu żeber!
    Koniec końców – nieograniczona miłość i ogromna fala ciepłych uczuc do swojego faceta, kiedy widzisz jakim cudownym jest ojcem.

  • Reply Gosia Lipiec 6, 2019 at 7:45 pm

    Idealnie napisane w punkt 🙂
    Ja już co prawda jestem na samej końcówce i zostało mi raptem dwa tygodnie do rozwiązania ale czytając Twój wpis przypomniały mi się wszystkie te piękne momenty w ciąży. Były chwile złe ale najbardziej w pamięci zapadają te dobre. Najpiękniejszym wspomnieniem są pierwsze ruchy, które odczuwało się jak pękające bąbelki ? A teraz są to takie mocne kopniaki i rozpychające się małe stopki na górze brzucha ? ciąża to naprawdę piękny czas i mimo tego że trwa 9 miesięcy to leci jak szalony! ?
    Życzę Ci takich pięknych momentów jak najwięcej ?

  • Reply Karolina Lipiec 7, 2019 at 4:12 am

    Ja sama bałam się pierwszego usg bo nie wiedziałam czy dam sobie radę czy nie ale teraz jestem szczęśliwa razem z partnerem że będziemy mieć razem maleństwo i nie możemy się już doczekać aby było z nami ??

  • Reply Meg Lipiec 7, 2019 at 6:56 am

    Pięknie napisane i wydaje mi się, że każda kobieta w ciąży poza huśtawka nastrojow odczuwa właśnie strach o to czy wszystko w porządku. Jestem w 15tc za dwa nie mam wizytę u gine, nie było mnie tam prawie miesiąc, niby nic się nie dzieje ale boję się cholernie – może moje obawy się większe niż innych kobiet może nie, nie wiem. Ale wiem co przeszłam ponad pół roku wcześniej i przez to teraz nie poczuje się bezpiecznie dopóki nie będę trzymać tego maleństwa na rękach ❤️ Pierwsza ciąża – radość i podekscytowanie-potem szybko stres i strach „ciąża się za wolno rozwija”, „nie ma bicia serduszka a powinno być” i ostatecznie „ciąża obumarla, trzeba zrobić zabieg”? i koniec. Druga ciąża to był głównie strach przed pierwszą wizyta „czy znowu będę musiała przez to przechodzić?” ? ale udało się, 8tc, bije serduszko i rośnie jak trzeba? płakałam ze szczęścia przez cały dzień! I póki co wszystko jest dobrze ale ten strach przed straceniem… Próbuję odsunąć go na bok i cieszyć się, mam duże wsparcie rodziny i przyjaciół a zwłaszcza męża ? tego wszystkim życzę siły do walki i wsparcia od innych, pozdrawiam ?

  • Reply Patrycja Lipiec 8, 2019 at 4:03 am

    Pięknie napisane, jako obecne i przyszłe mamy musimy się wspierać, a nie dołować, przeważnie jest tak ,że po urodzeniu maleństwa matki robią się jeszcze gorsze..a mój już siedzi, a twój nie? No jak to?! Nie karnisz piersią?! Przecież to najlepsze co może być, krzywdzisz dziecko! I przykładów jest mnóstwo.. Ale zdarzają się jeszcze te mamy , cudowne , które są pomocne , ciepłe i zsercem na dłoni ? Ja jestem w drugiej ciąży, zostało mi 10dni do terminu i powiem szczerze, że bardzo naprawdę się boje porodu.. ten strach przez te ostatnie kilka dni nie daje mi normalnie żyć ? chociaż wiem,że muszę dać radę to i tak jest ciężko ? Ale trzymam kciuki za wszystkie mamuśki, bo są wspaniałe i szacunek za wszystko??

  • Napisz komentarz

    *