Kontrowersyjnie

Jestem najmądrzejsza!

Maj 5, 2018

Było o treningu. Będzie o diecie i nie diecie. Nie wiem jak u Was, ale ja na słowo ‚dieta’ automatycznie jestem głodna. Nagle mam ochotę na rzeczy, na które normalnie nawet nie zwróciłabym uwagi. Ale postanowiłam spróbować. A było to tak…

 

Zanim trzy lata temu przytyłam od niezdrowego trybu życia – jedzenia po nocach, imprezowania – pojęcie diety było mi obce. Trenowałam taniec kilka godzin dziennie, mogłam jeść co mi się podoba, a waga i tak nie szła w górę. Super sprawa, mówię Wam. Jednak czym człowiek starszy, tym gorsza przemiana materii. Gówno prawda. Wszystko zależy od nas samych. Podobno, jak to mówią starość, nie radość. W moim przypadku: głupota, nie radość. Zachłysnęłam się imprezowym życiem, priorytety, które rodzice we mnie całe życie wpajali poszły na bok. Bo przecież ja jestem najmądrzejsza, nie? 😉 taniec odłożyłam ‚na później’, firmę zresztą też, a życie towarzyskie postawiłam na pierwszym miejscu. Nie pytajcie czy było warto. Jedno jest pewne – nigdy więcej tego błędu nie popełnię.

 

Jakiś czas temu, gdy w końcu zauważyłam, że jestem najnormalniej w świecie gruba, i nikt ‚miły’ nie wmawiał mi, że ‚doooobrze wyglądam’, postanowiłam wrócić do sportu. Sportu, który był obecny w moim życiu od momentu kiedy postawiłam swoje pierwsze kroki. Sportu, który dawał mi satysfakcję, gdy wygrywałam zawody narciarskie, taneczne, czy różne inne. Sportu, w który zatapiałam się w gorsze dni. Uwierzcie mi, lepiej było zmienić sport na kieliszek niżeli kieliszek na sport. Lepiej zacząć jeść fastfoody niż ich sobie odmawiać. Z treningiem jednak jakoś poszło, ciało ma tzw. pamięć sportową, przez co ćwiczenia nie sprawiały mi większych problemów. Nie mogę tego powiedzieć jednak o diecie. Z tą zmagam się do dziś. Nie będę Was okłamywać.

 

Zaczęłam od diety pudełkowej, jednak szybko zrezygnowałam. Uwielbiam dobrze doprawione potrawy, czego bardzo często brakuje owym dietom. Następna była dieta również 5-posiłkowa, jednak różniła się od tzw. ‚pudełek’. Rano jadłam tłuszcze, później białko i tłuszcze, tłuszcze i węgle, natomiast wieczorem same węgle. Udało mi się coś zrzucić, ale wciąż czułam, że to nie to. Przy moim trybie życie bardzo ciążyło mi jedzenie co trzy godziny. Ciągłe zatrzymywanie się w trasie po restauracjach, dobieranie odpowiednich posiłków. Musiałabym mieć gotową dietę pudełkową, a takiej już za cholerę nie chciałam.

 

Po roku prób trafiłam na dietę 6-godzinną. Opowiedział mi o niej wujek, instruktor wspinaczki, sportowiec. Jest ona idealna dla ludzi, którzy są zabiegani i nie lubią sobie odmawiać zbyt dużo. Czyli coś dla mnie. Na czym polega? Na jedzeniu przez 6 godzin w ciągu dnia tego, na co ma się tylko ochotę. Należy się odpowiednio nawadniać, wiadomo jednak, żeby omijać kolorowe napoje, co akurat dla mnie problemem nie było. Jestem totalnie oddana herbatom i wodzie z cytryną. Co do jedzenia, fakt, na początku pozwalałam sobie dosłownie na wszystko. Jednak z czasem zaczęłam zwracać uwagę na to co i o jakiej porze jem.

 

Dlaczego tylko 6h? Powód jest prosty. Nasz organizm przez resztę dnia i nocy pobiera energię z tego, co już zjedliśmy i przy okazji pozbywa się toksyn. Żołądek natomiast spokojnie wszystko trawi. Możemy wspomagać trawienie pijąc przeróżne ziołowe herbaty. Na diecie tej przemiana materii zdecydowanie się polepsza, a tkanka tłuszczowa pali się szybciej niż na normalnych dietach. Spokojnie, uczucie głodu jest odczuwalne tylko przez kilka dni. Później organizm się przyzwyczaja i… po krzyku! 🙂

 

Podsumowując moje dwa wpisy odnośnie diety i treningu. Rano na czczo wypijam herbatę z olejem kokosowym, która dodaje mi energii i zaspokaja głód. Można pić również kawę, jednak jak wiadomo ja jestem zwolennikiem herbat. Następnie śmigam na trening. Jeśli nie macie zbyt dużo czasu – wstańcie 15 minut wcześniej i zróbcie krótki trening. Chodzi o to, by nakręcić ciało do działania. Ze śniadania wykluczyłam również pieczywo, jem je sporadycznie, gdy najdzie mnie większa ochota. Później przygotowuję smoothie lub zdrową przekąskę, a na kolację pełen porządny wartościowy posiłek. Moje 6 godzin to 12-18. A Ty? Jakie byś wybrał? Podejmiesz wyzwanie?

 

Wasza M. 🙂

You Might Also Like

14 komentarzy

  • Reply Kasia Rudzia Maj 5, 2018 at 7:20 pm

    Polecam dietę bo działa . Sama jestem jej przykładem tylko ze ja jestem na diecie 8godzinnej i jem od 10 do 18 🙂 Oczywiście nie wymagajmy od samej diety cudu po miesiącu bo tak to nie działa . Trzeba naprawdę zmienić swoje życie o 180stopni i zwracać uwage co się je bo niby można wszystko ale jednak dla lepszego efektu lepiej ograniczać . I oczywiście sport to zdrowie , ruch jeszcze nikomu nie zaszkodził więc ćwiczmy ruszajmy się. Początki trudne owszem ale później efekty cudowne . I niby nic a jak cieszy po roku czasu 17kg mniej 🙂 Pozdrawiam. 🙂

    • Reply Magda Maj 6, 2018 at 7:55 am

      Tak, tak, 8godzinna to ta sama, tylko niektórzy skracają ją do 6. Powodzenia!! 🙂

  • Reply Gosia G Maj 6, 2018 at 5:33 am

    Na mnie słowo dieta działa jak płachta na byka. Też od razu świruje że czegoś nie mogę zjeść więc w efekcie chodzę zdenerwowana lub jem jeszcze więcej. Obecnie jem praktycznie wszystko na co mam ochotę tylko w mniejszych ilościach i nie w nocy. I oczywiście więcej się ruszam? i tak powoli do celu. Jak na razie od września minus 10kg.

    • Reply Magda Maj 6, 2018 at 7:54 am

      Gratuluję! W takim razie trzymam dalej kciuki ❤️

  • Reply Wiktoria. Maj 6, 2018 at 7:46 am

    Jeśli chodzi o diety jestem bardzo oporna, ale nie ukrywam gdy zobaczyłam na Instastory relacje na temat diety 6 godzinnej zaciekawiło mnie to, weszłam na bloga i zaczęłam czytać i pomyślałam CO MI SZKODZI 🙂 jeśli chodzi o treningi to lepiej mi idzie ćwiczenie min. 3 razy w tygodniu niż trzymanie diety no i jeszcze również imprezy alkohol jak to wykluczyć. Zastanawiam się tylko po jakim czasie widać już pierwsze efekty regularnych ćwiczeń i tej diety, żeby za szybko się nie zniechęcić ?:)

    • Reply Magda Maj 6, 2018 at 7:54 am

      Jeśli ćwiczyć trzy razy w tygodniu to tez super sprawa, nie trzeba ćwiczyć codziennie. Chociaż dobrze z te 10 minut przed jedzeniem się poruszać, nawet polatać po domu, coś zrobić, by napedzic organizm do działania 🙂 efekty widać już po kilku dniach, ponieważ organizm zaczyna się oczyszczać, nie przyjmujesz już tak dużej ilości jedzenia jak wcześniej wiec automatycznie usuwa się to, co niepotrzebne. Jeśli faktycznie ćwiczysz to efekty będą widoczne bardzo szybko 🙂 tak jak napisałaś, ja tez szybko się zniechęcałam, a tu nawet nie było czasu na zniechęcenie 🙂

  • Reply natalia Maj 7, 2018 at 10:49 am

    Nie słyszałam o diecie 6 godzinnej, ciekawy post. Musze spróbować może w końcu schudnę 😀

    • Reply Magda Maj 8, 2018 at 12:38 pm

      Powodzenia ! ❤️

  • Reply Gocha Maj 8, 2018 at 11:32 am

    A jak ta dieta się ma do mamy karmiącej piersią? 🙂

    • Reply Magda Maj 8, 2018 at 12:39 pm

      Kobietom w ciazy odradzania jest na pewno, więc myśle, ze kobietom które karmią piersią tez lepiej ją odradzić 🙁 jednak musisz nie tylko sobie dostarczyć odpowiednich składników ale i maleństwu 🙂

  • Reply Asia Maj 10, 2018 at 8:00 pm

    Kurde ja mam małą załamkę bo moja waga stoi w miejscu lub automatycznie idzie w górę , mimo zdrowego odżywiania tj. sałatki , koktajle , ciemne pieczywo. A chce zrzucić tylko głupie 4kg a za cholerę nie potrafię 🙁 No cóż , muszę szukać lepszej metody a może popełniam jakiś błąd żywieniowy. Zainteresowała mnie ta dieta 6 godzin ? ?

  • Reply Pati Maj 15, 2018 at 8:46 am

    Oj chyba w życiu bym na niej nie wytrzymała ? od razu jak tylko wstanę muszę coś zjeść na śniadanie bo żołądek tak mnie ssie że masakra ? i to bez różnicy czy jest to godzina 9 czy 5 rano ??

  • Reply Hania Maj 20, 2018 at 8:58 am

    A jak z efektem jojo przy tej diecie?

  • Reply U Czerwiec 14, 2018 at 8:06 am

    Idźcie na litość Boska do dietetyka, poszłam, rozpisała mi super dania – pamiętajcie, TO NIE DIETA. To zmiana nawyków żywieniowych. Nie słuchajcie żadnych pseudo gwiazdek z Warsaw shore.

  • Napisz komentarz

    *