Gofry (zdrowe rozwiązanie!)

By Magdalena Pyznar on 28 lipca, 2020 in Rozszerzanie diety

Zblenduj szklankę mleka roślinnego z dwoma jajkami i 50ml oleju rzepakowego. Następnie powoli wsypuj szklankę mąki orkiszowej, cały czas blendując na gładką masę. Do całości dodaj 1 łyżeczkę proszku do pieczenia, możesz dodać również ziarenka z laski wanilii. Z tak dobranych składników masa powinna mieć już odpowiednią gęstość, jeśli natomiast nadal bardziej przypomina zbite ciasto, dolej stopniowo mleka, cały czas blendując/mieszając. Rozgrzej gofrownicę, nasmaruj delikatnie olejem i zalej formę masą. Moja gofrownica (Clatronic) potrzebuje tylko 4-5 minut, ale najlepiej przeczytać na instrukcji danej gofrownicy. Ważne jest, by nie otwierać gofrownicy przez cały czas pieczenia. Jeśli chodzi o moje gofry – wybrałam mleko sojowe, a jajka przepiórcze, ponieważ Zuza jest uczulona na kurze (2 kurze zmieniłam na 6 przepiórczych). Do gofrów możecie dodawać, w zależności od wieku dziecka cynamon, kakao, nawet szpinak. Podajemy oczywiście ze świeżymi owocami. Truskawki, maliny, banany, do wyboru do koloru!

Krewetki z cukinią

By Magdalena Pyznar on 24 lipca, 2020 in Rozszerzanie diety

Na odrobinie masła klarowanego duś tartą i odsączoną cukinię. Następnie dodaj pokrojonego pomidora (bez skórki). Całość zalej odrobiną mleka kokosowego, zwiększ ogień i dodaj krewetki. Duś przez około 5 minut. Warto pamiętać, że krewetki pomimo znakomitego wręcz składu, mogą wywołać u dzieci alergię. Ich spożywanie jest też dość kontrowersyjnym tematem w Polsce (jak zresztą chyba wszystko w tym kraju), ale o dziwo w Hiszpanii podają jej dzieciom bez problemu… Nie zmuszam, tylko proponuję. Zuzia uwielbia krewetki.

Lody domowe

By Magdalena Pyznar on 22 czerwca, 2020 in Rozszerzanie diety

Dokładnie umyj i zblenduj dowolne owoce. U mnie po raz pierwszy pojawiło się połączenie banana i truskawki. Owocową masę (tak, bez żadnych dodatków!) wlej do foremek na lody i włóż do lodówki na kilka godzin. Takie foremki wielokrotnego użytku możesz kupić np. w Pepco za grosze. Jeśli nie masz pomysłu na ciekawe połączenia to podpowiem kilka: banan – maliny, banan – borówki, banan – mango. Co najlepsze, jeśli Twoje dziecko jest w okresie ząbkowania to podziękuje Ci podwójnie za taką pyszną przekąskę. Nie dość, że zje zdrowy deser, to uśmierzysz mu ból, który doskwiera w czasie ząbkowania. Jeśli Twoje dziecko je już samo, koniecznie przygotuj też dobry odplamiacz… 😉

Frytki z batatów

By Magdalena Pyznar on 18 czerwca, 2020 in Rozszerzanie diety

Obierz batata i pokrój w frytki. Tak naprawdę możesz urozmaicić to danie o marchewkę lub seler, czy nawet pietruszkę. Bataty mają jednak słodkawy posmak i jestem pewna, że zasmakują Twojemu dziecku. Tak przygotowane frytki wykładasz na papier do pieczenia i wsadzasz do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika na około 20-25 minut. Frytki z batatów są bardzo miękkie, dzięki temu możesz czuć się bardziej pewnie, gdy podasz je do rączki dziecku, by samodzielnie zjadło.

Omlet bananowy

By Magdalena Pyznar on 16 czerwca, 2020 in Rozszerzanie diety

Zblenduj jajko z połową bananą oraz łyżką płatków owsianych. Początkowo smażyłam omleta na patelni beztłuszczowej, teraz co jakiś czas delikatnie musnę patelnię masłem klarowanym. Omleta możesz podawać z pokrojonym bananem lub dowolnym innym owocem. W menu Zuzi bardzo często pojawiają się również malinki.

Kilka słów ode mnie…

By Magdalena Pyznar on 16 czerwca, 2020 in Rozszerzanie diety

Chciałabym podzielić się z Tobą moimi pierwszymi krokami w rozszerzaniu diety Zuzi. Wiedz, że nie jest to kolejny poradnik, bo takich w internecie jest pełno, a ja… Jestem mamą po raz pierwszy, ale zawód dietetyka nauczył mnie obserwacji. Nie wierzę ślepo w to, co czytam w Internecie. Teraz, gdy potrafię zaobserwować, które produkty mi służą, a które szkodzą, podjęłam wyzwanie obserwacji Zuzy. Przeczytałam mnóstwo artykułów dotyczących wprowadzania posiłków w diecie dziecka. Z niektórymi się zgadzam, z innymi nie. Ty też pamiętaj, że masz prawo wyboru. Dlatego, że każde dziecko jest inne. To, na co mogłam pozwolić sobie przy Zuzi, niekoniecznie musi służyć Twojemu dziecku. Dlatego też nie będę nakreślać dokładnie, w którym miesiącu powinnaś podawać dany posiłek. Sama zadecyduj, ja mogę tylko podpowiedzieć.

Naszą przygodę rozpoczęłam spontanicznie, od jabłkowego przecieru. Na dwa tygodnie przed ukończonym 6 miesiącem, wróciłam do domu ze słoiczkiem owocowym. Moje dziecko dosłownie pochłonęło przecier. Później spróbowałam podawania Zuzi produktów w całości, jednak nie była to do końca udana próba. Głównie dlatego, że Zuzia okropnie się dławiła przez pierwsze dwa miesiące jedzenia zmiksowanymi posiłkami, więc pewnie wyobrażacie sobie, co działo się przy produktach podawanych w całości. Mi, jako osobie, która ma totalną fobię na punkcie dławienia, wcale nie było to na rękę. Jako dziecko raz dławiłam się i strach pozostał ze mną do dziś. Jedni boją się wysokości, pająków, węży, ciemności, windy… a inni dławienia. Zuza stopniowo miała więc podawane coraz to mniej pogniecione kawałki. Każdorazowo była też sadzana przy stole w momencie kiedy my jedliśmy posiłek. Właściwie to dziewczyna na widok jedzenia sama prawie że sadzała się do stołu. Od samego początku jadła wszystko, od warzyw, po owoce, mięsko, rybki. Od samego początku pozwalałam jej dotknąć papki z marchewki, kalafiora, kaszki z owocami. Z racji tego, że razem z moim partnerem pilnujemy, by jeść zdrowo, Zuzia praktycznie od początku jadła dokładnie to, co my.

Jak podać, gdy już nie chcesz blendować, a nie chciałabyś jeszcze dawać w całości. Gnieć widelcem, dawaj w małych ilościach, obserwuj. Jeśli dziecko będzie sobie radziło, na pewno to zauważysz. Jeśli nie będzie, też nie umknie to Twojej uwadze. Nie czuj się winna, że dziecko sąsiadki je już marchewkę w całości, a Twoje dziecko nadal się ociąga. Odnoszę dziwne wrażenie ścigania się w tych nowych trendach i wymysłach. Podawaj swojemu dziecku zdrowe posiłki, ale jeśli potrzebuje więcej czasu, niż rówieśnicy, na spożywanie, to mu ten czas daj. Najczęściej pytałyście o to, jak podaję Zuzi rybę. No cóż. Nie ukrywam, że było to dla mnie cholerne (tak, to dobre słowo), cholerne wyzwanie. Zresztą chyba każdy rodzic, na słowo ryba, ma przed oczami ości. Przede wszystkim kupuję polędwicę z dorsza, mam w 95% pewność, że nie znajdę w niej ości. Kolejne 5% daje mi dokładne przegryzienie porcji Zuzi, zanim jej podam. Dziecko jest z Twojej krwi, nosiłaś je w sobie 9 miesięcy, Ty je urodziłaś, Ty je karmiłaś piersią (lub nie, Twój wybór), więc nie ma w tym nic złego, jeśli przegryziesz mu niektóre produkty przed podaniem. Tymczasem… zapraszam Cię do obejrzenia i korzystania z moich propozycji rozszerzania diety.