Frytki z batatów

By Magdalena Pyznar on 18 czerwca, 2020 in Rozszerzanie diety

Obierz batata i pokrój w frytki. Tak naprawdę możesz urozmaicić to danie o marchewkę lub seler, czy nawet pietruszkę. Bataty mają jednak słodkawy posmak i jestem pewna, że zasmakują Twojemu dziecku. Tak przygotowane frytki wykładasz na papier do pieczenia i wsadzasz do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika na około 20-25 minut. Frytki z batatów są bardzo miękkie, dzięki temu możesz czuć się bardziej pewnie, gdy podasz je do rączki dziecku, by samodzielnie zjadło.

Fotelik to fotelik

By Magdalena Pyznar on 7 czerwca, 2020 in Macierzyństwo

„Fotelik to fotelik”. Pewnie wiele razy słyszeliście takie stwierdzenie. „Moja Zosia dobrze wygląda w tym foteliku, dla Twojej Kasi taki sam będzie idealny!”. Znajome słowa? A może… „Ten fotelik jest idealny do spania, jest taki fajny – rozkładany”. Tak naprawdę ja, bardzo długo, również byłam podobnego zdania. Fotelik był dla mnie fotelikiem. Albo może po prostu nie miałam wokół siebie na tyle świadomych, doświadczonych lub wykwalifikowanych osób. Sprzedawcy w sklepie, żeby zarobić, wciskali mi na siłę foteliki przeróżnych firm. Z atestem, bez atestu. Nieważne. Przecież liczy się tylko sprzedaż. Halo? A bezpieczeństwo? 

Dobrze wiecie, że w wielu kwestiach mam swoje zdanie i bronię go jak lwica. Wpływ na to ma doświadczenie (nie tylko moje, ale i najbliższych) lub po prostu charakter. Jeśli jednak widzę, że ktoś w interesujący sposób próbuje przekazać mi swoją wiedzę, swoje wartości, nie wzbraniam się od tego. Tak właśnie było z fotelikiem. Przy wyborze wózka dostałam od Was mnóstwo wiadomości, żebym wybrała się na szkolenie z dopasowywania fotelika samochodowego. Pisało o tym na tyle dużo osób, że zwróciło to moją uwagę. Niektórzy pisali nawet po kilka razy. Jedna dziewczyna (wiesz, że piszę o Tobie ;)) do dziś ‚prześladuje’ mnie, gdy widzi pałąk fotelika w dole. Ale to jest fajne, nawet zdążyłam ją polubić!

W mojej skrzynce wiadomości pojawiła się również wiadomość od Krzysztofa Podolskiego z fotelik.info . Wielokrotnie oferował pomoc w zakresie dopasowania fotelika. A ja bardzo długo zwlekałam z umówieniem terminu. Finalnie, będąc na końcówce ciąży, doczłapałam do Krzyśka, który w zaledwie pół godziny zdążył przekonać mnie do odpowiedniego fotelika. Właściwie to najbardziej przekonały mnie nagrania, które w realny sposób uświadomiły, jak ważne jest bezpieczeństwo dziecka. Sami pomyślcie. Chyba nic nie działa na nas tak, jak nasza wyobraźnia. Widzisz przykładowy film, wrzucasz tam w myślach swoje dziecko i… decyzja podjęta. 

Jaki fotelik, w takim razie, będzie najbezpieczniejszy? Taki, który pasuje do Twojego dziecka i do Twojego samochodu. Nie kupuj kota w worku, nie kupuj w Internecie, pamiętaj, że wybór fotelika 3 w 1 nie zawsze będzie dobrym wyborem. Każde dziecko rozwija się, rośnie w innym tempie. To, że Zosi, Gabrysi, czy Antkowi zmieniono pierwszy fotelik, gdy skończyli rok, nie oznacza, że Twoje dziecko nie może potrzebować zmiany już w 8 miesiącu. Wiem to ze swojego przykładu. Całkiem niedawno byłyśmy z Zuzą na kontroli. Krzysiek stwierdził, że Zuzka jest już na tyle duża i ciekawa świata, że czas na zmianę fotelika. Lada dzień czekają nas więc zmiany i nie wyobrażam sobie, żeby nasz fotelik miał wybierać ktoś inny niż Krzysiek. 

Atest to tylko papierek? Słyszałam i takie stwierdzenie… Przekonałam się o tym, gdy pierwszy raz miałam możliwość wsadzenia mojego dziecka do fotelika. Wsadzenie to w tym wypadku mocne słowo. Do jednego fotelika (jak wiecie miałam ich kilka i tylko jeden wybór był udany), moje dziecko WPADŁO. Małe ciałko, które tak naprawdę jest totalnie bezwładne, nie trzymało nic. NIC. Główka swobodnie latała, pod szelki musiałabym włożyć jej zimowy kombinezon, żeby wypełnić luki. Warto przypomnieć, że Zuza wcale nie należy do małych dzieci. Mało tego, w trzecim miesiącu jej życia, gdy wsadziłam ją do niego z czystej ciekawości, nadal (!!) nie wyglądała na dobrze ulokowaną. Ta sytuacja bardzo uświadomiła mi, jak ważne jest dopasowanie fotelika. 

Czy dziecko może jechać z przodu? Moje dziecko do 7 miesiąca życia jeździło tylko z tyłu. I tylko tyłem do kierunku jazdy, ale to, mam nadzieję, jest oczywiste. Jeśli ktoś nie potrafi zrozumieć dlaczego, to podpowiem krótkie doświadczenie. Ustawcie fotelik przodem, wsadźcie do niego lalkę, bo dziecka po prostu szkoda. Zahamujcie. Głowa lalki leci do przodu przez spowodowane hamowaniem szarpnięcie. A teraz odwróćcie fotelik tyłem do kierunku jazdy i ponownie zahamujcie. Dziecko wbija się w fotelik. Jest bezpieczne. I to również przeżyłam na własnej skórze. Podczas jednej z tras Warszawa-Katowice, ciężarówka wjechała nam na lewy pas. Mój partner był zmuszony mocno hamować. Pomijam moje przerażenie, zawał serca i chęć wybicia zębów tamtemu kierowcy. Zuzy nawet to nie ruszyło. Wiem natomiast, że gdyby była odwrócona przodem do kierunku jazdy, prawdopodobnie musielibyśmy jechać prosto na prześwietlenie kręgosłupa. No dobra, ale co z tym przednim siedzeniem. Podobno zamontowane specjalne lusterko na tylnej kanapie miało wystarczyć do tego, by dziecko mogło jeździć tylko z tyłu. Z doświadczenia wiem jednak, że wystarcza ono do tego momentu, do którego dziecko po prostu zaczyna być ciekawe świata. Wchodząc w 8 miesiąc życia, Zuza wylądowała w foteliku z przodu. Uniknęłam dzięki temu ataków histerii, płaczu, duszenia się i tym podobnych. Uwierzcie mi, nic fajnego, gdy musisz zatrzymywać się na środku autostrady, bo Twoje dziecko dusi się od płaczu. Pamiętałam oczywiście o zachowaniu środków bezpieczeństwa, czyli 1) fotelik nadal TYŁEM 2) wyłączona poduszka powietrzna od strony pasażera 3) odpowiednio zapięte pasy. 

Pytań jest wiele, odpowiedzi jeszcze więcej. To chyba normalne, że gdy w naszym życiu pojawia się dziecko, chcemy zadbać o jego bezpieczeństwo jak najlepiej potrafimy. Po więcej skieruję Was już do samego Krzyśka. Jestem pewna, że on jest w stanie odpowiedzieć na wszystkie Wasze pytania. Kliknij TU, by skontaktować się poprzez Instagrama lub KLIKNIJ TU, by przejść na stronę internetową. Jeśli jesteście przed wyborem fotelika, to powołując się na mnie, na pewno otrzymacie rabat. 🙂

Wiecie, że miałam ten post napisać zaraz po urodzeniu Zuzki? Cieszę się, że zajęło mi to tyle czasu. Dzięki temu mogłam przedstawić Wam nie tylko suche fakty, ale przede wszystkim samo życie… mam cichą nadzieję, że uświadomię tym postem przynajmniej 5 osób, a te 5 uświadomi kolejne 5. Jeśli uda się więcej – super! Uff, może się nawet okazać, że pójdę do nieba za te wszystkie dobre uczynki! 😉 

Wasza M. 🙂