Kilka słów ode mnie…

By Magdalena Pyznar on 16 czerwca, 2020 in Rozszerzanie diety

Chciałabym podzielić się z Tobą moimi pierwszymi krokami w rozszerzaniu diety Zuzi. Wiedz, że nie jest to kolejny poradnik, bo takich w internecie jest pełno, a ja… Jestem mamą po raz pierwszy, ale zawód dietetyka nauczył mnie obserwacji. Nie wierzę ślepo w to, co czytam w Internecie. Teraz, gdy potrafię zaobserwować, które produkty mi służą, a które szkodzą, podjęłam wyzwanie obserwacji Zuzy. Przeczytałam mnóstwo artykułów dotyczących wprowadzania posiłków w diecie dziecka. Z niektórymi się zgadzam, z innymi nie. Ty też pamiętaj, że masz prawo wyboru. Dlatego, że każde dziecko jest inne. To, na co mogłam pozwolić sobie przy Zuzi, niekoniecznie musi służyć Twojemu dziecku. Dlatego też nie będę nakreślać dokładnie, w którym miesiącu powinnaś podawać dany posiłek. Sama zadecyduj, ja mogę tylko podpowiedzieć.

Naszą przygodę rozpoczęłam spontanicznie, od jabłkowego przecieru. Na dwa tygodnie przed ukończonym 6 miesiącem, wróciłam do domu ze słoiczkiem owocowym. Moje dziecko dosłownie pochłonęło przecier. Później spróbowałam podawania Zuzi produktów w całości, jednak nie była to do końca udana próba. Głównie dlatego, że Zuzia okropnie się dławiła przez pierwsze dwa miesiące jedzenia zmiksowanymi posiłkami, więc pewnie wyobrażacie sobie, co działo się przy produktach podawanych w całości. Mi, jako osobie, która ma totalną fobię na punkcie dławienia, wcale nie było to na rękę. Jako dziecko raz dławiłam się i strach pozostał ze mną do dziś. Jedni boją się wysokości, pająków, węży, ciemności, windy… a inni dławienia. Zuza stopniowo miała więc podawane coraz to mniej pogniecione kawałki. Każdorazowo była też sadzana przy stole w momencie kiedy my jedliśmy posiłek. Właściwie to dziewczyna na widok jedzenia sama prawie że sadzała się do stołu. Od samego początku jadła wszystko, od warzyw, po owoce, mięsko, rybki. Od samego początku pozwalałam jej dotknąć papki z marchewki, kalafiora, kaszki z owocami. Z racji tego, że razem z moim partnerem pilnujemy, by jeść zdrowo, Zuzia praktycznie od początku jadła dokładnie to, co my.

Jak podać, gdy już nie chcesz blendować, a nie chciałabyś jeszcze dawać w całości. Gnieć widelcem, dawaj w małych ilościach, obserwuj. Jeśli dziecko będzie sobie radziło, na pewno to zauważysz. Jeśli nie będzie, też nie umknie to Twojej uwadze. Nie czuj się winna, że dziecko sąsiadki je już marchewkę w całości, a Twoje dziecko nadal się ociąga. Odnoszę dziwne wrażenie ścigania się w tych nowych trendach i wymysłach. Podawaj swojemu dziecku zdrowe posiłki, ale jeśli potrzebuje więcej czasu, niż rówieśnicy, na spożywanie, to mu ten czas daj. Najczęściej pytałyście o to, jak podaję Zuzi rybę. No cóż. Nie ukrywam, że było to dla mnie cholerne (tak, to dobre słowo), cholerne wyzwanie. Zresztą chyba każdy rodzic, na słowo ryba, ma przed oczami ości. Przede wszystkim kupuję polędwicę z dorsza, mam w 95% pewność, że nie znajdę w niej ości. Kolejne 5% daje mi dokładne przegryzienie porcji Zuzi, zanim jej podam. Dziecko jest z Twojej krwi, nosiłaś je w sobie 9 miesięcy, Ty je urodziłaś, Ty je karmiłaś piersią (lub nie, Twój wybór), więc nie ma w tym nic złego, jeśli przegryziesz mu niektóre produkty przed podaniem. Tymczasem… zapraszam Cię do obejrzenia i korzystania z moich propozycji rozszerzania diety.