Szepty za Twoimi plecami.

Szepty za Twoimi plecami.

By admin on 7 marca, 2020 in Styl Życia

Na Waszą prośbę – 3 triki motywacyjne, czyli idealny sposób by się udało, nawet jeśli dotąd się nie udawało!

ZNAJDŹCIE SOBIE SPRZYMIERZEŃCA. Najlepiej w domu lub wśród najbliższych przyjaciół. Nawet jeśli oprócz motywowania macie w zwyczaju sobie dogryzać, to zawsze łatwiej to usłyszeć z ust bliskich. Bądźcie ze sobą szczerzy, nie ukrywajcie zjedzonego batonika czekoladowego, czy pominiętego treningu. Traktujcie tą sprawę tak poważnie, jak Pani Ela spod trójki cotygodniową spowiedź. Jeśli mąż, przyjaciółka, siostra wyglądają na zmęczonych, spuchniętych, czy też widzisz u nich jakąś inną negatywną zmianę, to im o tym powiedz. Lepiej żeby dowiedzieli się tego od Ciebie, niż z szeptów za swoimi plecami. A tych, jak dobrze wiecie, nie brakuje. Jeśli natomiast widzisz u bliskich pozytywne zmiany, również nie zapomnij ich o tym poinformować! Nic nie motywuje bardziej niż szczera pochwała. 

RZUCAJCIE SOBIE WYZWANIA. Wydaje Wam się, że wiecie o sobie wszystko… a może warto w związek wprowadzić trochę świeżości a w przyjaźni zrobić małe rozegranie? I nie chodzi tu o wystawianie tych znajomości na próbę. Po prostu się miło zaskoczcie! Pokażcie kto jest w czym lepszy. Niech każde wyzwanie trwa miesiąc. Wymyślajcie je sobie na zmianę. Mogą dotyczyć zarówno jedzenia, sportu, jak i wydawałoby się najgłupszych rzeczy, jakie przyjdą Wam na myśl. Nieważne. Każde wyzwanie kształtuje Wasz charakter. Waszą silną wolę. Nawet jeśli postanowicie przez miesiąc nie używać najczęściej wypowiadanego przez Was słowa – to już będzie wielkie osiągniecie. A każde kolejne wyzwanie będzie jak bułka z masłem. Odstawcie więc na bok każde NOOO, CO NIE?, KUR*A. Później spróbujcie odstawić cukierki, czy inne mniejsze lub większe uzależnienia. Następnym krokiem niech będą poranne brzuszki. Kto wie, być może za pół roku Waszym wyzwaniem będzie przygotowanie do triathlonu… 😉

NOTUJCIE SWOJE OSIĄGNIĘCIA. Taaak, wiem. Komu by się chciało zanotować, że wczoraj był dzień bez mięsa, kieliszka wina, czy że udało Wam się stracić kilogram na wadze. Otóż inaczej na to spojrzycie za kilka tygodni, gdy będziecie mieli gorsze dni, cały świat będzie przeciwko Wam i zaczniecie się rozglądać za wykupieniem miejsca na pobliskim cmentarzu. Zajrzycie wtedy w swoje magiczne notesiki, podsumujecie ostatni, bardzo owocny miesiąc… i zapewniam Was – stronę z trumnami szybko zamienicie na taką z ciekawym szkoleniem lub nowym planem treningowym. Większość z nas cieszy się z tego, co tu i teraz. Niestety, w taki też sam sposób się denerwujemy, dołujemy. Nie myślimy o tym, że wczoraj był wspaniały dzień, tylko o tym, że dziś jest do dupy. Nie planujemy, by jutro coś zmienić na lepsze, tylko ubolewamy, że prawdopodobnie do końca życia będzie tak źle, jak dziś. Notując swoje codzienne osiągnięcia zauważamy, że życie jest jednym wielkim wykresem, w którym raz możemy być na dole, a raz na samym szczycie. A wyciągając wnioski z tego wykresu, dążymy do tego, by zawsze trzymać się jak najwyżej.

To co, jesteście GOTOWI na wejście w Nowy Rok?

Wasza M. 🙂

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o