Błysk w oku

By Magdalena Pyznar on 20 marca, 2020 in Lekkie pióro

Krystian wracał do domu tą trasą, co zwykle. Jak dobrze pójdzie, to zdąży na swój ulubiony serial. Miał kilka dni wolnego od swojej narzeczonej. Po pracy wyskoczył więc na piwo z Pawłem, swoim przyjacielem. Mieli do przegadania kilka ważnych spraw, którymi był już zmęczony. Jednak wyglądało na to, że od teraz w jego życiu zapanuje spokój. Dochodziła dwudziesta pierwsza. Idealnie – pomyślał – zaraz zacznie się serial. Uwielbiał swój dom, swoją firmę, pieniądze i uwielbiał samego siebie. Był wysoki, dobrze zbudowany, krótko ścięty i nieziemsko przystojny. Od kiedy pamiętał, miał powodzenie u kobiet. Nie przywiązywał się jednak do nich. Każdą traktował tak samo – jak zdobycz na jedną noc. Wszystko zmieniło się, gdy poznał Renatę. Śliczna blondynka w za dużych dresach, z błyskiem w oku. Pierwszy raz nie miał pomysłu na to, jak poderwać kobietę. Czuł, że każdy jego dotychczasowy sposób będzie tani i przereklamowany. Poznali się na targach w Poznaniu, ona przyjechała tam wystawiać swoje suknie, a on wpadł z przyjacielem, projektantem garniturów. Plan był taki, jak zwykle. Po targach zawijają hostessy i jadą do hotelu. Stało się jednak inaczej. W głowie siedziała mu tylko Renata. Ta jednak była tak zafascynowana swoimi sukniami, że kompletnie nie zwracała na niego uwagi. A do tego nie był przyzwyczajony. 

-Jaka cena tej sukienki? – nie mając pomysłu, zagadał totalnie bez sensu.

-1200zł, jakiego rozmiaru pan szuka? – odpowiedziała beznamiętnie Renata.

-Takiego, żeby pasował na Ciebie, Krystian jestem. – zaryzykował i przedstawił się.

Renata podniosła wzrok na Krystiana. Nie potrzebowała nawet sekundy, by określić co to za typ mężczyzny. Postanowiła więc sobie zażartować.

-Jeśli ubierzesz ją na siebie, dam Ci zniżkę.- mówiąc to, zaczęła się w głos śmiać.

-Jeśli ubiorę ją na siebie, pójdziesz ze mną na kolację.- odpowiedział pewnie Krystian.

Nie miała nic do stracenia. Zgodziła się, bo nie wierzyła, że jakikolwiek facet zdecydowałby się ubrać sukienkę, na hali pełnej ludzi. Ten jednak, niewiele się zastanawiając, chwycił za suknię, wszedł do przebieralni i za pięć minut wyszedł z niej, z uśmiechem od ucha do ucha. Dopiero teraz zauważyła jaki jest przystojny. I nie, nie chodziło tu o sukienkę, w której wyglądał komicznie. Nie chodziło też o rozerwany materiał, którego nie dało się wcisnąć na jego dobrze zbudowane ciało. Jego uśmiech zwalił ją z nóg. Tak naprawdę, była w stanie oddać mu się tu i teraz. Policzyła go za rozerwaną sukienkę, a później wymienili się numerami telefonów. Jeszcze tego samego wieczoru poszli razem na kolację. I tak już zostało. Miesiąc później wprowadziła się do jego domu. Dwa lata później oświadczył się jej. A teraz on wraca do domu i wie, że za dwa dni, jak tylko Renata wróci z wyjazdu, będą rozmawiać o dacie ślubu. Chciałby być z nią szczery, ale nie potrafi. Za bardzo ją kocha…