Szanowany wśród biznesmenów

By Magdalena Pyznar on 9 kwietnia, 2020 in Lekkie pióro

Pod domem rodziców Renaty roiło się od policji. Już z daleka było widać migocące koguty, zamontowane na samochodach. Dzięki temu Renata była pewna, jak nigdy dotąd, że taksówkarz nie pomylił drogi. Gdy tylko zatrzymał się, rzuciła mu kilka banknotów i szybko wybiegła do matki. Kilku policjantów, nie wiedząc kim jest, rzuciło się w jej stronę, jednak mama Renaty uspokoiła ich gestem ręki. Banda idiotów. – pomyślała Renata, zerkając na panów w mundurach.- Gdzie byliście, gdy mordowali mi ojca? – Miała żal. Okropny żal do całego świata. Zrobiłaby wszystko, gdyby ktoś w zamian obiecał jej jeszcze jedno, ostatnie spotkanie z ukochanym ojcem. Niestety na to liczyć nie mogła. Za to siedząc w taksówce, w drodze do Poznania, obiecała sobie, że znajdzie zabójcę.

-Mamo!- Krzyknęła Renata, rzucając się w ramiona Małgorzaty. – Jak się czujesz?

Szybko jednak pożałowała tych słów. Jak ma się czuć ktoś, komu kilka godzin temu odebrano w tak okrutny sposób miłość życia. Przytuliła matkę jeszcze mocniej.

-Renatko, ja nie mam pojęcia jak to się stało. – odpowiedziała roztrzęsiona. – Wyszłam z domu, jak zawsze o tej porze, na spacer. Gdy wróciłam zastałam twojego ojca całego we… – Zamilkła.

Renata wiedziała, że od matki nie dowie się niczego więcej. Nie zamierzała nawet zadawać jej pytań. Szukała wzrokiem Anety, która w trasie zdążyła się trochę uspokoić. 

-Aneta, weź ją proszę do swojego domu, zrób ciepłą kąpiel i połóż spać. Błagam, nie spuszczajcie z Arturem z niej wzroku. – poprosiła przyjaciółkę. 

-Oczywiście. Artur już po mnie jedzie. Kiedy zamierzasz powiedzieć Krystianowi?- zapytała Aneta.

-Jak tylko dowiem się, co tu do cholery się wydarzyło.

Aneta wzięła pod rękę Małgorzatę i spokojnie prowadziła do nadjeżdżającego samochodu, w którym siedział Artur. 

Renata rozejrzała się, szukając kogoś kompetentnego do udzielenia jej informacji. Zupełnie jakby na jej komendę podszedł wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna z brodą. 

-Michał. – Przedstawił się, wyciągając rękę. – Będę prowadził sprawę zabójstwa pani ojca. 

-Renata. Macie coś?

-Na początek chciałbym zadać tobie kilka pytań. Na ten moment wiemy, że włamanie z zabójstwem mogło zająć zaledwie kilka, do kilkunastu minut. Podejrzewamy, że był to ktoś z bliskiego otoczenia lub ktoś, kto od jakiegoś czasu obserwował dom twoich rodziców. Od twojej mamy dowiedziałem się tylko tyle, że ten spacer to jej codzienny rytuał. Wnioski nasuwają się więc same. Nie było to przypadkowe morderstwo. Twój ojciec miał kilka ran kłutych. Niestety od pani Małgorzaty ciężko było dziś wyciągnąć coś więcej. Nie ukrywam więc, że liczę trochę na twoją pomoc.

-Jasne. Może wejdziemy do środka? – zapytała, wskazując ręką na dom rodziców. – Jestem wykończona, chętnie wypiłabym kubek mocnej kawy.

Michał nawet nie zdążył odpowiedzieć. Renata pociągnęła go za sobą, prosto do kuchni. Była godzina druga w nocy. Ledwo widział na oczy, a tu wcale nie zapowiadało się na wyjście z pracy o normalnej godzinie. Nienawidził akcji trup. To zawsze było jednoznaczne z przedłużeniem się służby, stertą papierkowej roboty i niekończącym się śledztwem. Jedyne o czym teraz marzył to ciepła kąpiel i ramiona swojej żony. Mało romantycznie, biorąc pod uwagę aktualną sytuację. Jednak nic nie uspokajało go tak, jak żona. Zamyślił się do tego stopnia, że kompletnie zapomniał o Renacie, która stała oparta o blat kuchenny i dziwnie mu się przyglądała.

-Wszystko ok? – zapytała, chociaż to nie ona powinna teraz o to pytać.

-Tak, przepraszam. Jestem bardzo zmęczony, mieliśmy ciężki dzień w pracy, a teraz to. – odpowiedział zmieszany, po czym zaczął zadawać pytania. – Czym dokładnie zajmował się twój ojciec? Udało nam się ustalić, że jest właścicielem ogromnej firmy. Jednej z największych w Poznaniu. Czy w ostatnim czasie skarżył się na jakieś nieudane transakcje? Może miał jakichś wrogów?

Teraz to Renata starała się zebrać myśli. Wiedziała, że pierwsze godziny po zabójstwie są najważniejsze. Być może oprawca ojca jest jeszcze gdzieś w pobliżu.

-Tata ma… – Przerwała. – Tata miał fabrykę mebli. Raczej był szanowany wśród innych biznesmenów. Przynajmniej tak to zawsze wyglądało. Na ilość zleceń nie mógł narzekać, więc jest możliwe, że nie wszyscy z konkurencji życzyli mu dobrze. Ale żeby posuwać się do takich okropnych czynów?

-Musimy brać pod uwagę wszystkie możliwości. Czy na pewno nie przypominasz sobie w ostatnim czasie niczego podejrzanego?

-No cóż. Ojciec, od kiedy pamiętam, miał kilku znajomych, którym pomagał gdy odsiadywali wyroki, a po wyjściu dawał im normalną pracę. Traktowaliśmy ich bardziej jak rodzinę, znali się od wielu lat. Bardzo często zabierał ich jako ochronę na większe biznesowe spotkania. Może to znaczy, że jednak nie czuł się bezpiecznie?-Miała wyrzuty sumienia. Może coś przeoczyly z mamą. Może gdyby przyjeżdżała tu częściej w ostatnim czasie, byłaby w stanie pomóc ojcu.

-Być może. Pytanie, czy na pewno był bezpieczny z taką ochroną. Podeślij mi sms-em namiary na nich, muszę sprawdzić za co odsiadywali wyroki. – Mówiąc to wstał, podał jej wizytówkę, po czym pożegnał się i wyszedł. Przed nim cała noc przeglądania dowodów w sprawie. Na samą myśl robiło mu się niedobrze.

Silna kobieta

By Magdalena Pyznar on 22 marca, 2020 in Lekkie pióro

Aneta stała cała roztrzęsiona. Nie wiedziała ile czasu minęło od odłożenia słuchawki. Starała się poukładać wszystko w całość. Może to żart? Jeśli tak, to dość kiepski. Cholera jasna. – Pomyślała. – Jak miała powiedzieć swojej najlepszej przyjaciółce, że jej ojciec nie żyje. Przed chwilą obiecała pani Małgosi, że spakują się i przyjadą jak najszybciej, a teraz nawet nie wiedziała jak postawić jeden krok w przód. Czuła, że robi jej się ciemno przed oczami, a żołądek podchodzi do gardła. Z kuchni dochodził odgłos noża uderzanego o deskę do krojenia. Ten dźwięk jeszcze bardziej przyprawiał ją o dreszcze. Delikatnie wypita Renata śpiewała pod nosem jakąś piosenkę. 

-Kto dzwonił? Krystian? – krzyknęła Renata. – Mam nadzieję, że powiedziałaś mu, że dziś jestem tylko twoja.- dodała śmiejąc się.

Aneta weszła do kuchni. Była cała blada. Na jej widok Renacie nóż wypadł z ręki.

-Matko Boska, co ci się stało?- mówiąc to rzuciła się w stronę przyjaciółki, by ją przytrzymać.

-Dzwoniła twoja mama. – Aneta przełknęła ślinę. – Twój ojciec. On nie żyje…- dokończyła, wybuchając płaczem.

Dalej Renata pamięta wszystko jak przez mgłę. Działała jak dobrze zaprogramowany robot. Spakowała torby, zamówiła taksówkę, posprzątała domek letniskowy. W przeciwieństwie do Anety, nie płakała prawie w ogóle. Nie miała na to czasu, musiała znaleźć się jak najszybciej u matki, bo to ona potrzebowała jej teraz najbardziej. 

Godzinę później siedziały już w taksówce i były w drodze do Poznania. Renata zdecydowała, że Krystiana poinformuje o wszystkim, jak już sama będzie na miejscu i dowie się czegoś więcej. Od zawsze była silną kobietą. Swój mocny charakter odziedziczyła po ojcu. Pamięta, jak za czasów podstawówki ojciec wielokrotnie uczył ją, jak sobie radzić z nauczycielką z geografii, która na każdym kroku gnębiła ją i pokazywała swoją wyższość. W liceum pokazywał jej jak radzić sobie z nachalnymi mężczyznami. Przez cały okres studiów, przekazywał jej swoją wiedzę na temat biznesu. Chciał, by była niezależną, silną kobietą. I udało mu się. A teraz ktoś jej tego ojca odebrał. Oczy podeszły jej łzami. Odwróciła wzrok w stronę szyby, patrzyła w dal i odliczała minuty do spotkania z mamą. Czuła, że budzi się w niej straszne uczucie, którego narazie nie chciała do siebie dopuszczać. Jedyne, czego teraz chciała, to znaleźć odpowiedź na pytanie – dlaczego? 

Błysk w oku

By Magdalena Pyznar on 20 marca, 2020 in Lekkie pióro

Krystian wracał do domu tą trasą, co zwykle. Jak dobrze pójdzie, to zdąży na swój ulubiony serial. Miał kilka dni wolnego od swojej narzeczonej. Po pracy wyskoczył więc na piwo z Pawłem, swoim przyjacielem. Mieli do przegadania kilka ważnych spraw, którymi był już zmęczony. Jednak wyglądało na to, że od teraz w jego życiu zapanuje spokój. Dochodziła dwudziesta pierwsza. Idealnie – pomyślał – zaraz zacznie się serial. Uwielbiał swój dom, swoją firmę, pieniądze i uwielbiał samego siebie. Był wysoki, dobrze zbudowany, krótko ścięty i nieziemsko przystojny. Od kiedy pamiętał, miał powodzenie u kobiet. Nie przywiązywał się jednak do nich. Każdą traktował tak samo – jak zdobycz na jedną noc. Wszystko zmieniło się, gdy poznał Renatę. Śliczna blondynka w za dużych dresach, z błyskiem w oku. Pierwszy raz nie miał pomysłu na to, jak poderwać kobietę. Czuł, że każdy jego dotychczasowy sposób będzie tani i przereklamowany. Poznali się na targach w Poznaniu, ona przyjechała tam wystawiać swoje suknie, a on wpadł z przyjacielem, projektantem garniturów. Plan był taki, jak zwykle. Po targach zawijają hostessy i jadą do hotelu. Stało się jednak inaczej. W głowie siedziała mu tylko Renata. Ta jednak była tak zafascynowana swoimi sukniami, że kompletnie nie zwracała na niego uwagi. A do tego nie był przyzwyczajony. 

-Jaka cena tej sukienki? – nie mając pomysłu, zagadał totalnie bez sensu.

-1200zł, jakiego rozmiaru pan szuka? – odpowiedziała beznamiętnie Renata.

-Takiego, żeby pasował na Ciebie, Krystian jestem. – zaryzykował i przedstawił się.

Renata podniosła wzrok na Krystiana. Nie potrzebowała nawet sekundy, by określić co to za typ mężczyzny. Postanowiła więc sobie zażartować.

-Jeśli ubierzesz ją na siebie, dam Ci zniżkę.- mówiąc to, zaczęła się w głos śmiać.

-Jeśli ubiorę ją na siebie, pójdziesz ze mną na kolację.- odpowiedział pewnie Krystian.

Nie miała nic do stracenia. Zgodziła się, bo nie wierzyła, że jakikolwiek facet zdecydowałby się ubrać sukienkę, na hali pełnej ludzi. Ten jednak, niewiele się zastanawiając, chwycił za suknię, wszedł do przebieralni i za pięć minut wyszedł z niej, z uśmiechem od ucha do ucha. Dopiero teraz zauważyła jaki jest przystojny. I nie, nie chodziło tu o sukienkę, w której wyglądał komicznie. Nie chodziło też o rozerwany materiał, którego nie dało się wcisnąć na jego dobrze zbudowane ciało. Jego uśmiech zwalił ją z nóg. Tak naprawdę, była w stanie oddać mu się tu i teraz. Policzyła go za rozerwaną sukienkę, a później wymienili się numerami telefonów. Jeszcze tego samego wieczoru poszli razem na kolację. I tak już zostało. Miesiąc później wprowadziła się do jego domu. Dwa lata później oświadczył się jej. A teraz on wraca do domu i wie, że za dwa dni, jak tylko Renata wróci z wyjazdu, będą rozmawiać o dacie ślubu. Chciałby być z nią szczery, ale nie potrafi. Za bardzo ją kocha…

Domek nad jeziorem

By admin on 7 marca, 2020 in Lekkie pióro

-To będzie dobry rok. – powiedziała Renata i stuknęła kieliszkiem o kieliszek przyjaciółki. Nowy Rok witały wspólnie, kilka dni po Sylwestrze, w domku nad jeziorem, który należał do rodziców Renaty. Robiły tak od kilku lat, ze względu na swoich facetów, którzy nie darzyli się większą sympatią. Nigdy jednak nie dowiedziały się od nich, co tak naprawdę się między nimi wydarzyło. Święta i sylwestrową noc spędzały więc w domach ze swoimi rodzinami, natomiast kilka dni po, miały tylko dla siebie. -Zeszły też był niczego sobie. W końcu nie codziennie wychodzi się za mąż. – odrzekła uśmiechnięta Aneta, patrząc na pierścionek na swoim serdecznym palcu. Aneta była niską, krępą brunetką o wyraźnych, niebieskich oczach i uśmiechu, który zwalał z nóg. Pomimo swoich kilogramów, poruszała się z gracją godną modelki Victoria’s Secret. Renata była totalnym przeciwieństwem – wysoka, szczupła blondynka o zielonych oczach. Jej ulubionym strojem wyjściowym był dres, ponieważ chciała ukryć pod nim swoje odstające kości. – A wy ustaliliście już datę ślubu? -Krystian obiecał, że siądziemy do tego po moim powrocie. Jego największym problemem związanym z naszym ślubem jest to, że znowu będzie musiał stanąć oko w oko z twoim Arturem. -Nie nasz problem, że od czasów liceum nie potrafią sobie wyjaśnić po męsku pewnych spraw. Normalni faceci dają sobie w mordę, a nie chodzą obrażeni przez resztę życia. Niech więc sobie nie myśli, że się nie pojawimy! Nie wyobrażam sobie innej druhny obok ciebie, niż tej w mojej własnej, cudownej osobie…- powiedziała Aneta wdzięcząc się przy tym na swoje sposoby. -Czyli już nie muszę oficjalnie cię o to prosić? Miałam zamiar zrobić to dziś.-zakomunikowała Renata. -Daj sobie spokój. Już sama dawno podjęłam decyzję. Renata się uśmiechnęła, znały się jeszcze z czasów podstawówki i zawsze rozumiały się bez słów. Chodziły do tej samej szkoły w Poznaniu. Dopiero po liceum każda poszła w swoją stronę. Aneta wyprowadziła się do Warszawy, wybierając kierunek studiów związany z prawem. Renata została w rodzinnych stronach i przy pomocy ojca otworzyła butik z projektowanymi przez siebie sukniami. Ojciec Renaty był znanym poznańskim biznesmenem. Posiadał własne fabryki mebli, jednak pomimo tego w jego towarzystwie ciągle przewijały się osoby związane z półświatkiem. Renata nigdy nie mogła tego zrozumieć. Po co osoba, która ma wielką firmę, zna wiele wpływowych ludzi, zadaje się z takimi ludźmi. Wielokrotnie do ich domu przychodziło kilku łysych, wytatuowanych gości, zamykali się z ojcem w biurze i rozmawiali tam godzinami. Pomimo tego, dla niej ojciec zawsze był ciepły, czuły i pomocny. Była z nim związana bardziej niż z matką. Jako jedynaczka miała dosłownie wszystko, co tylko sobie wymarzyła. Ojca zresztą byłoby stać na utrzymywanie co najmniej piątki dzieci, jednak razem z mamą mieli ogromne problemy z poczęciem kolejnego dziecka. Próbowali długi czas, aż w końcu odpuścili. -Jak długo mam piec tego indyka? – Aneta przerwała Renacie myślenie. -Jakąś godzinę, ja w tym czasie zrobię sałatkę. A ty, najlepiej będzie, jak pójdziesz po kolejny kieliszek szampana. Aneta długo się nie zastanawiała, w kuchni nie czuła się najlepiej, za to w laniu szampana i innych trunków zdecydowanie była najlepsza. Czasy studenckie do dziś wspominała dobrze. Wieczne imprezy, przystojni faceci… Tak się rozmarzyła, że nie usłyszała dzwoniącego telefonu. Dopiero krzyk Renaty sprowadził ją na ziemię. -Odbierz ten cholerny telefon! Mam ręce całe w pomidorach! -Już, już Renatko, nie denerwuj się.- szybko uspokoiła przyjaciółkę i chwyciła za komórkę Renaty. Na wyswietlaczu migotał napis ‚Mama’.- Dzień dobry pani Małgosiu.- miło zwróciła się do słuchawki i to, co usłyszała prawie zwaliło ją z nóg. Chwyciła się najbliższej szafki, żeby nie upaść. – Ale jak to? Dobrze, przekażę. Pakujemy się i ruszamy. Będziemy najszybciej, jak to możliwe.