Silna kobieta

By Magdalena Pyznar on 22 marca, 2020 in Lekkie pióro

Aneta stała cała roztrzęsiona. Nie wiedziała ile czasu minęło od odłożenia słuchawki. Starała się poukładać wszystko w całość. Może to żart? Jeśli tak, to dość kiepski. Cholera jasna. – Pomyślała. – Jak miała powiedzieć swojej najlepszej przyjaciółce, że jej ojciec nie żyje. Przed chwilą obiecała pani Małgosi, że spakują się i przyjadą jak najszybciej, a teraz nawet nie wiedziała jak postawić jeden krok w przód. Czuła, że robi jej się ciemno przed oczami, a żołądek podchodzi do gardła. Z kuchni dochodził odgłos noża uderzanego o deskę do krojenia. Ten dźwięk jeszcze bardziej przyprawiał ją o dreszcze. Delikatnie wypita Renata śpiewała pod nosem jakąś piosenkę. 

-Kto dzwonił? Krystian? – krzyknęła Renata. – Mam nadzieję, że powiedziałaś mu, że dziś jestem tylko twoja.- dodała śmiejąc się.

Aneta weszła do kuchni. Była cała blada. Na jej widok Renacie nóż wypadł z ręki.

-Matko Boska, co ci się stało?- mówiąc to rzuciła się w stronę przyjaciółki, by ją przytrzymać.

-Dzwoniła twoja mama. – Aneta przełknęła ślinę. – Twój ojciec. On nie żyje…- dokończyła, wybuchając płaczem.

Dalej Renata pamięta wszystko jak przez mgłę. Działała jak dobrze zaprogramowany robot. Spakowała torby, zamówiła taksówkę, posprzątała domek letniskowy. W przeciwieństwie do Anety, nie płakała prawie w ogóle. Nie miała na to czasu, musiała znaleźć się jak najszybciej u matki, bo to ona potrzebowała jej teraz najbardziej. 

Godzinę później siedziały już w taksówce i były w drodze do Poznania. Renata zdecydowała, że Krystiana poinformuje o wszystkim, jak już sama będzie na miejscu i dowie się czegoś więcej. Od zawsze była silną kobietą. Swój mocny charakter odziedziczyła po ojcu. Pamięta, jak za czasów podstawówki ojciec wielokrotnie uczył ją, jak sobie radzić z nauczycielką z geografii, która na każdym kroku gnębiła ją i pokazywała swoją wyższość. W liceum pokazywał jej jak radzić sobie z nachalnymi mężczyznami. Przez cały okres studiów, przekazywał jej swoją wiedzę na temat biznesu. Chciał, by była niezależną, silną kobietą. I udało mu się. A teraz ktoś jej tego ojca odebrał. Oczy podeszły jej łzami. Odwróciła wzrok w stronę szyby, patrzyła w dal i odliczała minuty do spotkania z mamą. Czuła, że budzi się w niej straszne uczucie, którego narazie nie chciała do siebie dopuszczać. Jedyne, czego teraz chciała, to znaleźć odpowiedź na pytanie – dlaczego? 

Błysk w oku

By Magdalena Pyznar on 20 marca, 2020 in Lekkie pióro

Krystian wracał do domu tą trasą, co zwykle. Jak dobrze pójdzie, to zdąży na swój ulubiony serial. Miał kilka dni wolnego od swojej narzeczonej. Po pracy wyskoczył więc na piwo z Pawłem, swoim przyjacielem. Mieli do przegadania kilka ważnych spraw, którymi był już zmęczony. Jednak wyglądało na to, że od teraz w jego życiu zapanuje spokój. Dochodziła dwudziesta pierwsza. Idealnie – pomyślał – zaraz zacznie się serial. Uwielbiał swój dom, swoją firmę, pieniądze i uwielbiał samego siebie. Był wysoki, dobrze zbudowany, krótko ścięty i nieziemsko przystojny. Od kiedy pamiętał, miał powodzenie u kobiet. Nie przywiązywał się jednak do nich. Każdą traktował tak samo – jak zdobycz na jedną noc. Wszystko zmieniło się, gdy poznał Renatę. Śliczna blondynka w za dużych dresach, z błyskiem w oku. Pierwszy raz nie miał pomysłu na to, jak poderwać kobietę. Czuł, że każdy jego dotychczasowy sposób będzie tani i przereklamowany. Poznali się na targach w Poznaniu, ona przyjechała tam wystawiać swoje suknie, a on wpadł z przyjacielem, projektantem garniturów. Plan był taki, jak zwykle. Po targach zawijają hostessy i jadą do hotelu. Stało się jednak inaczej. W głowie siedziała mu tylko Renata. Ta jednak była tak zafascynowana swoimi sukniami, że kompletnie nie zwracała na niego uwagi. A do tego nie był przyzwyczajony. 

-Jaka cena tej sukienki? – nie mając pomysłu, zagadał totalnie bez sensu.

-1200zł, jakiego rozmiaru pan szuka? – odpowiedziała beznamiętnie Renata.

-Takiego, żeby pasował na Ciebie, Krystian jestem. – zaryzykował i przedstawił się.

Renata podniosła wzrok na Krystiana. Nie potrzebowała nawet sekundy, by określić co to za typ mężczyzny. Postanowiła więc sobie zażartować.

-Jeśli ubierzesz ją na siebie, dam Ci zniżkę.- mówiąc to, zaczęła się w głos śmiać.

-Jeśli ubiorę ją na siebie, pójdziesz ze mną na kolację.- odpowiedział pewnie Krystian.

Nie miała nic do stracenia. Zgodziła się, bo nie wierzyła, że jakikolwiek facet zdecydowałby się ubrać sukienkę, na hali pełnej ludzi. Ten jednak, niewiele się zastanawiając, chwycił za suknię, wszedł do przebieralni i za pięć minut wyszedł z niej, z uśmiechem od ucha do ucha. Dopiero teraz zauważyła jaki jest przystojny. I nie, nie chodziło tu o sukienkę, w której wyglądał komicznie. Nie chodziło też o rozerwany materiał, którego nie dało się wcisnąć na jego dobrze zbudowane ciało. Jego uśmiech zwalił ją z nóg. Tak naprawdę, była w stanie oddać mu się tu i teraz. Policzyła go za rozerwaną sukienkę, a później wymienili się numerami telefonów. Jeszcze tego samego wieczoru poszli razem na kolację. I tak już zostało. Miesiąc później wprowadziła się do jego domu. Dwa lata później oświadczył się jej. A teraz on wraca do domu i wie, że za dwa dni, jak tylko Renata wróci z wyjazdu, będą rozmawiać o dacie ślubu. Chciałby być z nią szczery, ale nie potrafi. Za bardzo ją kocha…

Koronawirus, zakupy i witamina C.

By Magdalena Pyznar on 12 marca, 2020 in Styl Życia

Koronawirus. Na widok tego słowa lub dźwięk wymawiania go, jedni z nas wpadają w panikę, inni się śmieją, a jeszcze inni wpuszczają jednym uchem, a wypuszczają drugim. Sama przechodziłam chyba już wszystkie te trzy etapy. Od totalnego luzu, poprzez podśmiechiwanie się z powstałych memów, aż po panikę. Zwłaszcza wczoraj… w sklepie, podczas zakupów. Dziś postanowiłam więc zadać kilka pytań osobie, której ufam w wielu kwestiach, zwłaszcza tych związanych ze zdrowiem. Poznajcie Asię, prywatnie moją znajomą, a tak całkiem oficjalnie Joannę Brejecka-Pamungkas, dyplomowaną naturopatę ze Stanów Zjednoczonych (ND – naturopatic doctor), dietetyka holistycznego, terapeutkę medycyny chińskiej, terapeutkę Tuiny pediatrycznej, ekspertkę w programach telewizyjnych, autorkę artykułów w tematyce zdrowia naturalnego, szkoleniowca, autorkę książki ‚Naturalnie zdrowe dziecko’.

Asiu, co myślisz o ogólnej panice wywołanej w ciągu ostatnich dni Koronawirusem, czy jest słuszna? Czy faktycznie musimy zapełniać szafki zapasami?

Oczywiście trudno mi powiedzieć jak sytuacja epidemiologiczna się rozwinie, natomiast ja osobiście nie czuję potrzeby robienia większych zakupów niż na kilka najbliższych dni. Niestety, z tego co słyszę, to najbardziej wykupowane produkty to makarony, mrożonki typu pizza, ciastka, słodycze, itp. I niestety są to produkty, które zdrowiu nie będą sprzyjały, wręcz przeciwnie – będą sprzyjały osłabieniu odporności i namnażaniu się mikrobów. Dlatego też dziś apelowałam na instagramie o rozważne zakupy, wybieranie zdrowych produktów, które również będzie można wykorzystać długoterminowo, np. kasza jaglana, gryczana, komosa ryżowa, owies, makarony bezglutenowe lub ze strączków, orzechy, ewentualnie mrożone warzywa i ryby. 

Jesteś świeżo po wydaniu książki ‚Naturalnie zdrowe dziecko’, która jest fenomenalna. Wiem, bo miałam tą przyjemność, otrzymać ją jako jedna z pierwszych osób. Jako, że sama jestem mamą, w całej tej sytuacji tak naprawdę najbardziej obawiam się o swoją Zuzię. Co mogłabyś doradzić matkom oraz kobietom w ciąży, by uchroniły swoje dzieci przed tym wirusem?

Dziękuję!  Bardzo się cieszę, że książka wspiera zdrowie Twojej rodziny i wielu rodzin, do których dotarła. Bardzo polecam wszystkim czytelnikom rozdział o odporności w książce „Naturalnie Zdrowe Dziecko”. To prawda, że priorytetem każdej mamy jest ochrona swojego dziecka. Sama, będąc teraz w ciąży, chcę jak najlepiej zadbać o odporność mojej córeczki i swoją, która przełoży się na zdrowie mojego synka, który rośnie w brzuchu. 

Oprócz standardowych zasad unikania skupisk ludzkich i dezynfekcji jest kilka substancji, które bezpiecznie można stosować u malutkich dzieci i kobiet w ciąży, tj. probiotyki, colostrum, laktoferyna, omega-3, witamina C, witamina D. Dodatkowo u kobiet w ciąży jod, cynk, propolis, pierzga, bardzo ważna pełnowartościowa dieta z dużą ilością warzyw i kiszonek. 

W takim razie zapytam jeszcze o dorosłych. Jako naturopata stosujesz naturalne sposoby na zwiększenie odporności, czy masz jakieś swoje triki, które idealnie sprawdziłyby się w aktualnej sytuacji w Polsce wśród osób dorosłych?

Tak, rozmawiam o tym na co dzień w gabinecie. Gdyż od sprawnie działającego układu odpornościowego zależy, czy dana osoba się zarazi lub jeśli już do tego dojdzie, jak szybko i bez powikłań przejdzie infekcje wirusową. 

Znakomitym wsparciem dla odporności będą: 

– kurkumina

– beta glukany 

– omega-3

– grzybki tybetańskie tj. cordyceps, shitake, mai rei

– probiotyki, prebiotyki, kiszonki, laktoferyna

– wit. C, D w zwiększonych dawkach

– Cynk, jod, magnez 

– pierzga, propolis, mleczko pszczele

– przyjmowanie octu jabłkowego z wodą  

– Z ziół: krwawnik, tymianek, lipa, majeranek, kwiat bzu, owoc bzu. 

Bardzo ważny będzie regularny i w odpowiednich godzinach sen, płukanie jamy ustnej olejem słonecznikowym lub kokosowym, syropy z cebuli, czosnku, buraków, bzu czarnego, zakwas buraczany. Ograniczenie w diecie cukru, nabiału, pszenicy i przetworzonych produktów. Zadbanie o to, by jeść jak najwięcej zup, warzyw, kiełków, kasz i kiszonek. 

Powstaje wiele wersji na temat ilości osób faktycznie zarażonych, a ilości które podaje nam telewizja. Co chwile napływają do nas informacje z całego świata. Co za tym idzie – STRESUJEMY SIĘ. Jest to naturalna kolej rzeczy, jesteśmy tylko ludźmi. Czy stres sprzyja wirusowi? Czy powinniśmy się go wystrzegać? Jeśli tak, to w jaki sposób?

Oczywiście, stres i lęk to jedne z największych wrogów odporności. 

Mam pacjentów, którzy błyskawicznie rozchorowują się pod wpływem stresu, stwarza to otwartą drogę do rozwoju mikrobów. Dlatego tak ważny jest wewnętrzny spokój i równowaga. Przede wszystkim warto zadać sobie pytanie czy mam wpływ na to czym się stresuję? Polecam nie oglądać i nie czytać zbyt wielu negatywnych informacji, a sprawdzać miarodajnie źródła rządowe i epidemiologiczne. 

Aby zrelaksować głowę, co przełoży się na sprawnie działającą odporność, przede wszystkim ważny jest sen i umiarkowana aktywność fizyczna. Siedzenie godzinami przed telewizorem z chipsami i ciastkami, i zamartwianie się, może tylko zaszkodzić. 

Bardzo wspierające będą kąpiele z dodatkiem soli magnezowych, dodatkowa suplementacja magnezu, wit. z grupy B, czy lecytyny. Świetnym sposobem będą również napary z ziół regulujące pracę układu nerwowego, tj. dziurawiec, rumianek, lawenda, lipa, szyszki chmielu, czy korzeń kozłka lub bardziej skoncentrowane formy ziół, tj. ashwaganda czy rhodiola. Ćwiczenia oddechowe, medytacja czy modlitwa również będą niezwykle pomocne. 

Od kilku dni w internecie rozsyłana jest wiadomość, że Uniwersytet Xi’an Jaotong w Chinach poinformował o udanym leczeniu pacjentów z Koronawirusem witaminą C. Myślisz, że to prawdziwa informacja, czy zwykły fake? Jaki jest Twój stosunek do tego?

Bardzo trudno mi się do tego ustosunkować, nie znam źródła, które potwierdzałoby tą informację. Natomiast od mojego profesora medycyny chińskiej wiem, że jest dobra skuteczność leczenia wirusa i jego ewentualnych powikłań w Chinach, poprzez akupunkturę oraz zioła chińskie. W medycynie chińskiej trudno jednak o jeden protokół leczenia, taki tryb dobierany jest w zależności od osoby oraz występujących objawów, czy ewentualnych powikłań. Natomiast wit. C ma właściwości immunostymulujące i watro ją wdrożyć również w naszych warunkach. 

Moim głównym celem tego wywiadu jest zwiększenie Waszej świadomości w temacie ostatnich wydarzeń. Mam nadzieję, że swoje kroki skierujecie w większości do sklepów zielarskich, czy aptek. Bo jeśli macie gdzieś wydać swoje ciężko zarobione pieniądze, to na pewno lepiej zrobić to tam, niż w spożywczakach na mrożoną pizzę. Wybierajcie mądrze, bądźcie rozważni i opanowani. Tylko to nas uratuje. 

Wasza M. 🙂

Tortilla z krewetkami

By Magdalena Pyznar on 10 marca, 2020 in Przepisy

Na maśle klarowanym podsmażamy czosnek i szpinak, następnie dodajemy pokrojoną paprykę, suszone pomidory i obrane krewetki. Całość dusimy chwilę pod przykryciem, doprawiamy ulubionymi przyprawami. Na placek tortilli (ja kupiłam pełnoziarnistą, ponieważ w robieniu wszelkiego rodzaju placków mistrzem nie jestem :)) wykładamy farsz, kukurydzę i oliwki. Smacznego! 🙂